Pierwsza wizyta u kosmetyczki

Panda
Moderatorka
Posty: 231
Rejestracja: 10 lutego 2017, 22:42
Płeć: Kobieta

Pierwsza wizyta u kosmetyczki

Postautor: Panda » 19 lutego 2017, 02:48

Zauważyłam tutaj kącik urodowy, który mnie zaintrygował. Nie bardzo wiem z czym to się je, ale w ramach rozruchu i poprawy nastroju podzielę się z Wami moim nowym doświadczeniem - Panda u kosmetyczki, czyli pierwsze koty za płoty.
Poniższy wpis, podobnie jak moja osobę proszę traktować z dystansem i przymrużeniem oka.
Postanowiłam wybrać się do kosmetyczki. Jak prawdziwa, rasowa kobieta. Podczas konsultacji kosmetyczka okazała się osobą nader brutalną i bezpośrednią, potraktowała mnie jak konia. W końcu wspomniałam coś o swojej rasowości. Zlustrowała mnie fachowym okiem, wymieniła mankamenty, po czym nagle i niespodziewanie odchyliła mi bluzeczkę pokazując palcem i jednocześnie wykrzykując na pół miasta – Tutaj zaczyna się PESEL kobiety! Oszołomiona i wstrząśnięta do głębi wybiegłam kurcgalopem w kierunku mej stajni, zwanej mieszkaniem. Po czym w zaciszu łazienkowym szacowałam na ile ten mój PESEL wygląda, bo pani nie zdążyła mi wyjawić na ile mnie wycenia.
Poszłam na wspomniane zabiegi. Niepewnie, z pewną nieśmiałością. Siła fachowa przywitała mnie krótkim komunikatem: Proszę się rozebrać. Jak? Gdzie? Co? Kiedy? Ja przecież mam mieć maseczkę na pyszczku. No i zmusiła mnie do częściowego odsłonięcia dekoldu, na resztę się nie zgodziłam spodziewając się takiej akcji i przywdziawszy w domu asekuracyjnie top a la pancerz.
Leżę jak pacjentka na stole operacyjnym. Biały sufit, kątem oka dostrzegam obłoki na niebie. I myśli kłębiące się w głowie przybrały zdanie – raz kozie śmierć.
Po demakijażu twarzy kosmetyczka wykonała mi peeling kawitacyjny urządzeniem za pomocą ultradźwięków. W okolicach czaszki ultradźwięki odbijały się metalicznym echem przywołując na myśl echolokację w nawigacji morskiej. Poczułam się jak delfin. Ta metoda to dobra rzecz dla osób z cerą skłonną do alergii, nadwrażliwą. Jednak niezbyt skuteczna i nie warta swojej ceny. Zdecydowanie lepiej kupić maseczkę z glinki za 4 zł, a efekt ten sam.
Następnie pani zaczęła się szykować do wykonania zabiegu z prądami. Zbladłam i osłabłam. Dobrze, że leżałam. Prądem? A jeżeli ustawi za dużą moc? Zacisnęłam dłonie i schowałam pod pośladki, wzniosłam modlitwy błagalne ku niebu. Podczas przygotowań kosmetyczki zobaczyłam coś od czego chciałam się zerwać i wybiec z krzykiem, nawet półnaga. Oprawczyni przygotowała miseczkę z wodą, ochlapała mi nią twarz aby … nie tego już za wiele … aby przewodnictwo prądu było silniejsze. Czy ta kobieta chce mnie zabić? Mam tutaj umrzeć na łożu kosmetycznym, z czarną i zwęgloną twarzą? Nawet trumny w kościele nie otworzą … Czy ja upadłam na głowę? To kara za mogą próżność … A ona od początku wyglądała podejrzanie, miała coś złowieszczego w oczach, dziwne tatuaże. Może to satanistka – morderczyni?
Moje obawy okazały się bezzasadne, bo przecież strach ma wielkie oczy :lol:

Awatar użytkownika
Samolub
Administrator
Posty: 1203
Rejestracja: 09 lutego 2017, 14:12
Lokalizacja: Kielce
Płeć: Mężczyzna
Nowonarodzony/a: Tak

Re: Pierwsza wizyta u kosmetyczki

Postautor: Samolub » 19 lutego 2017, 03:21

Znasz jakies domowe metody kosmetyczne? Czy maseczka z zielonej herbaty pozytywnie wpływa na cerę?

Spodziewałem się, że Ty pierwsza napiszesz coś w tym subdziale :D

Żywienie, dbanie o kondycję fizyczną oraz wygląd jest tak samo ważne jak zdrowie duchowe i psychiczne. Dlatego postanowiłem założyć taki dział.

Sam liczę na cenne rady i innowacje by zregenerować swój organizm, zastosować odżywczą zdrowszą dietę.

Szczególnie interesują mnie napoje i ich dobrotliwe właściwości. Mówię miedzy innymi o ziołach, herbacie, napojach owocowych.

A że mamy tu Pande czyli fachowca w dziedzinie zdrowia i urody :) to się tylko cieszyć i korzystać z darmowych porad hehe

btw. kolejne świetne opowiadanie
Samolub
Ewangelizator i Treser Kotów
Poszukujemy osób chcących wziąść udział w tworzeniu radia. Zainteresowani priv z tagiem [RADIO]

Obrazek Obrazek

Guns, Drums & Steel - King's Court
Guns, Drums & Steel - Main Theme
Guns, Drums & Steel - The Stage is Set

Panda
Moderatorka
Posty: 231
Rejestracja: 10 lutego 2017, 22:42
Płeć: Kobieta

Re: Pierwsza wizyta u kosmetyczki

Postautor: Panda » 19 lutego 2017, 12:53

Słynna łacińska sentencja mówi, że w zdrowym ciele zdrowy duch. I coś w tym jest.

Noszę się z planami aby pogrupować tematy. Robocze wersje:
- diety lecznicze, odchudzające, pięknościowe
- przepisy kulinarne:
- coś na szybko pt. "Goście jadą"
- posiłki budzące zachwyt i zazdrość koleżanek
- desery, sałatki, obiady itp.
- problem z głowy, czyli o włosach prawie wszystko
- dbamy o twarz i ciało
I wspomniane przez Ciebie Samolubie:
- naturalne sposoby dbania o urodę

Ostatnio coraz większą popularność zyskują naturalne kosmetyki, panuje moda na samodzielne wykonanie kosmetyków.

/Ja proponuję naturalny puder brązujący. Kupujemy Nutellę, smarujemy nią twarz. I gotowe! :lol: Jeżeli nie chcemy uzyskać murzyńskiej twarzy proponuje masło orzechowe, dzięki któremu uzyskamy delikatny odcień opalenizny. Po skończonym dniu nasz pupil bądź małżonek obliże twarz z resztek kosmetyku. To się nazywa - dwa zające za jednym strzałem. Parafrazując - i wilk syty i owca brązowa ;) /

Awatar użytkownika
Samolub
Administrator
Posty: 1203
Rejestracja: 09 lutego 2017, 14:12
Lokalizacja: Kielce
Płeć: Mężczyzna
Nowonarodzony/a: Tak

Re: Pierwsza wizyta u kosmetyczki

Postautor: Samolub » 19 lutego 2017, 14:55

No właśnie przecież to wszystko co jest w kosmetykach pochodzi z natury, a największe koncerny farmaceutyczne wykradały patenty choćby plemionom w
Amazoni.

Więc sporządzenie leków przeciwbólowych, kosmetyków wcale nie jest takie trudne.

W tym roku pożądnie się zastanawiam czy nie zacząć sprowadzać rzadkich ziół do uprawy :)
Samolub
Ewangelizator i Treser Kotów
Poszukujemy osób chcących wziąść udział w tworzeniu radia. Zainteresowani priv z tagiem [RADIO]

Obrazek Obrazek

Guns, Drums & Steel - King's Court
Guns, Drums & Steel - Main Theme
Guns, Drums & Steel - The Stage is Set

Awatar użytkownika
n.ellie
Posty: 202
Rejestracja: 12 lutego 2017, 15:15
Płeć: Kobieta

Re: Pierwsza wizyta u kosmetyczki

Postautor: n.ellie » 20 lutego 2017, 19:53

Panda, czekam z niecierpliwością na Twoje wpisy!

Ja od jakiegoś czasu piję sobie domowe soki z różnych owoców i warzyw. Coraz bardziej zastanawiam się nad zminimalizowaniem mięsa w diecie.

Co do dbania o cerę, to ja już tyle przeszłam, że ho ho ho.... Od takich zabiegów jak opisała Panda po silne leki doustne typu Roaccutane (wycofany już z obrotu).
Obrazek

Panda
Moderatorka
Posty: 231
Rejestracja: 10 lutego 2017, 22:42
Płeć: Kobieta

Re: Pierwsza wizyta u kosmetyczki

Postautor: Panda » 21 lutego 2017, 11:58

N. ellie liczę na Twoje wsparcie :)
Ja tylko sformułowałam tytuły działów, moja wiedza jest fragmentaryczna :)
O Roaccutane słyszałam, koleżanka stosowała wieki temu, kiedy inne dostępne na rynku sposoby i medykamenty zawiodły, a ona była na krawędzi samobójstwa :( Mgliście kojarzę, że musiała wówczas podpisać zgodę na stosowanie leku gdyż w Polsce nie był wprowadzony do powszechnego użycia i miał szereg brutalnych skutków ubocznych. Jednym z nich był bezwzględny zakaz zajścia w ciążę przez okres bodaj dwóch lat, gdyż lek działa teratogennie na płód. Z niektórymi skutkami zmaga się do dziś, jak chociażby wysuszona śluzówka gardła, nosa, spojówek, miała stany depresyjne. Pomimo, że "koszty" stosowania leku były wysokie wielu osobom pomógł , a nawet uratował życie. Jestem ciekawa jaka jest Twoja opinia na ten temat :)

Awatar użytkownika
n.ellie
Posty: 202
Rejestracja: 12 lutego 2017, 15:15
Płeć: Kobieta

Re: Pierwsza wizyta u kosmetyczki

Postautor: n.ellie » 21 lutego 2017, 13:18

Ja Roaccutane brałam w liceum, czyli jakąś dekadę temu. Jedynym skutkiem ubocznym były przesuszone oczy i wysuszona skóra na całym ciele, na rękach pojawiały się egzemy, które musiałam smarować maścią ze sterydami. Nastrój miałam lepszy niż poza kuracją. O zakładaniu rodziny wiadomo wtedy nie myślałam. :P Efekt utrzymał się bardzo długo, ale jednak był nietrwały. Po pierwszym dziecku wróciłam do terapii, tym razem zażywałam Izotec, bo Roaccutane był już wycofany z Polski. Terapię przerwałam, bo gorzej się czułam, w sumie nie jestem do dziś w stanie powiedzieć, co mi dolegało, ale po prostu fizycznie odczuwałam jakiś dyskomfort, tym bardziej, że równolegle zażywałam tabletki anty. Do tego naczytałam się o skutkach ubocznych po Izotecu w postaci dolegliwości żołądkowych i jelitowych (dosłownie organizm jest wyschnięty) i rzuciłam lek. Pani dermatolog powiedziała, że starać się o dziecko można po miesiącu od zakończenia kuracji, ginekolog min. 3 miesiące. Z racji tego, że nie zażyłam odpowiedniej całkowitej dawki (ją się oblicza indywidualnie na podst. wagi ciała i rozkłada się na cały okres kuracji), problemy z cerą wróciły. Jednak ja nie mam takich problemów jak trądzik różowaty czy inne gorsze odmiany. Bardziej u siebie winię hormony (bo są okresy spokoju i nasilenia), śmieciowe jedzenie i geny. Większym niż wykwity (bo ich w gruncie rzeczy mam niewiele i nie pojawiają się regularnie) problemem jest dla mnie zbyt duża produkcja melaniny w miejscach po wykwitach albo gdziekolwiek się skaleczę, komar ugryzie itd. Na długo zostają blizny i ciemne ślady.

Dodam jeszcze, ale jest to moja opinia a nie lekarza, że przez te kuracje moja skóra ogólnie bardzo ucierpiała. Kiedyś miałam karnację odporną na poparzenia słoneczne. Szybko się opalałam od razu na brązowo. Dziś mam skórę wrażliwą, skłonną do zaczerwienień, w niektórych miejscach przesuszoną. Dermatolog (inny) stwierdził u mnie zespół znamion dysplastycznych (jestem obsypana pieprzykami) i mam zakaz opalania się i nakaz smarowania się kremami z filtrem 50.

Patrząc wstecz jest lepiej z cerą niż 10 lat temu, ale ta druga kuracja w sumie nie była aż tak potrzebna (w tym czasie mogłabym starać się o drugie dziecko). Oprócz leków trzeba co miesiąc twarz oczyszczać u kosmetyczki, stosować odpowiednie kremy. Koszt nie jest mały.

Ps. Przy tego typu lekach absolutnie nie wolno się opalać.

Ps.2. Taki lek zalecałabym tylko przy naprawdę poważnym trądziku, który jest oporny na inne kuracje. Być może pewne rzeczy w moim organizmie spowodowane są tymi lekami, nie wiem. Różne rzeczy czytałam.
Obrazek

Panda
Moderatorka
Posty: 231
Rejestracja: 10 lutego 2017, 22:42
Płeć: Kobieta

Re: Pierwsza wizyta u kosmetyczki

Postautor: Panda » 21 lutego 2017, 20:37

N. ellie - dzięki za obszerną odpowiedź :)
Masz rację wspomniane prze Ciebie leki powinny być stosowane w dramatycznych problemach z trądzikiem - jak to miało miejsce w przypadku mojej koleżanki.
Nie myślałaś o zdrowotnym, oczyszczającym poście warzywno - owocowym?

O przebarwieniach coś wiem. Niestety.
W wieku dwudziestu wiosen pojawiły się na moim licu brązowe plamki na twarzy. Bardzo niechciane, szczególnie dwie, które znalazły sobie miejscówkę nad ustami i z daleka wyglądały jakbym miała wąsy. Rozumiem kobieta z pazurem, ale z wąsem? W dodatku nie z włosów.
Rozpoczęłam śledztwo na własną rękę i po długich poszukiwaniach zdiagnozowałam u siebie melasmę. Kolejnym krokiem była realizacja słów - lekarzu, ulecz się sam. Załamana, zdesperowana wypróbowałam różnorodne sposoby wybielania.
Na pierwszy ogień twarz poszła pod działanie lasera IPL. Seria zabiegów, seria bolesnych strzałów od których podskakiwałam pod sufit. /W tamtych czasach znieczulenia miejscowe nie były znane, a zęby wyrywał kowal za piątaka/
Efektów zero, oprócz drenażu portfela. Pierwsze zarobione pieniądze wyrzucone w błoto. Niestety zamiast ubyć, plamek przybyło. Prawdopodobnie dlatego, że byłam niedoinformowana i wychodziłam na słońce bez użycia kremu z wysokim filtrem. Dramat trwał, a ja przeistaczałam się powoli w salamandrę plamistą.
W następnej kolejności zastosowałam kurację Cosmelan. Lekarz w gabinecie nałożył mi maskę, w seksownym kolorze musztardowo - sraczkowym. Sęk w tym, że z tą maską na pyszczku musiałam wrócić z innej miejscowości do domu i zmyć po kilku godzinach. Dojazd samochodem do swojego miasta pod osłoną nocy nie stanowił problemu, ale zatajniaczenie się i ucieczka przed ciekawskimi spojrzeniami sąsiadów przyklejonych do wizjerów, bądź wychodzącymi hurtowo w godzinach wieczornych z psami na spacer graniczyła z cudem. Kolejnym etapem kuracji, podczas której twarz wyglądała jak pokryta odpadającymi dachówkami - było stosowanie przez dwa miesiące specjalnego kremu. W rezultacie cera mi się rozjaśniła o dwa tony, a delikatne cienie po plamkach pomrukiwały złowieszczo z głębin skóry właściwej.
Od tego momentu nakładałam sobie grubą warstwę tynku pod tytułem: krem ochronny z najwyższym istniejącym we wszechświecie filtrem. W środku słonecznego lata, pośród roześmianych, opalonych twarzy wyglądałam jak córka młynarza lub albinos. Ponadto nieodłącznym elementem mojej garderoby stały się nakrycia typu: czapeczki z daszkiem, chusty czy wielkie okulary na pół twarzy.
Efekt mnie nie zadawalał.
Istniał jeszcze jeden skuteczny, silny środek wybielający jakim był krem Pigmanorm, niedostępny w Polsce. Zawiera rakotwórczy hydrochinon. Zaangażowałam znajomych z zachodu, którzy tajemnymi sposobami zdobyli dla mnie, w obcym kraju wspomniany lek na receptę.
Kiedy do mnie dotarł - uściskom i pocałunkom oddawanym tubce z kremem nie było końca.
Przez kilka tygodni stosowałam mazidło wsmarowując je z dziką satysfakcją w dwie irytujące plamki. Szczypało, drapało, czerwieniało. Ale nie było czasu ni chwili na sentymenty i – zmiłuj się. Serię powtórzyłam.
Pigmanorm okazał się jedynym środkiem, który poradził sobie z uporczywymi plamkami umiejscowionymi nad usteczkami jak malinami. Nie pojawiły się do tej pory. Zniknęły bezpowrotnie. Oczywiście przez cały rok stosuję kremy ochronne z wysokimi filtrami typu 30, 50. Pozostałych przebarwień zimą praktycznie nie widać, latem tylko troszeczkę.
Także napięcie opadło i trąci zluzowaną gumką w majtolkach :shock:

Awatar użytkownika
n.ellie
Posty: 202
Rejestracja: 12 lutego 2017, 15:15
Płeć: Kobieta

Re: Pierwsza wizyta u kosmetyczki

Postautor: n.ellie » 22 lutego 2017, 10:11

Panda, Twoje opisy są rewelacyjne! :lol:

To mówisz, że na przebarwienia najlepsza rakotwórcza substancja? :mrgreen:

Co proponujesz w ramach tego postu oczyszczającego? Szczerze mówiąc zbieram się i zbieram się do niego, ale nie chciałabym sobie zrobić krzywdy...
Obrazek

Panda
Moderatorka
Posty: 231
Rejestracja: 10 lutego 2017, 22:42
Płeć: Kobieta

Re: Pierwsza wizyta u kosmetyczki

Postautor: Panda » 22 lutego 2017, 15:23

Dziękuję ;)

Niestety, zwyczajowo skutecznym okazuje się być to co szkodliwe.
Między Bogiem a prawdą w leku są śladowe ilości toksycznego związku chemicznego. Skoro śladowe, to nie mogą działać z dnia na dzień, należałoby stosować latami. W końcu to mała tubka kremu, a nie reaktor atomowy. Nawiasem mówiąc, szkodliwych składników stosowanych w kosmetyce konwencjonalnej jest kilometrowa lista.
Jednak nie od dzisiaj wiadomo, że lepiej dmuchać na zimne, czyli zapobiegać niż leczyć.

Wspominając warzywno - owocowy post leczniczy, miałam na myśli popularną w niektórych kręgach oczyszczającą dietę autorstwa dr Ewy Dąbrowskiej.
Dla niewtajemniczonych słów kilka na jej temat.
Podstawowym wskazaniem do stosowania diety jest oczyszczenie organizmu z toksyn. Wspomniane katharsis ma doprowadzić do odzyskania równowagi organizmu, ze szczególnym uwzględnieniem układu immunologicznego, nerwowego i hormonalnego. Inaczej mówiąc: dieta ma pomóc osobom z osłabioną odpornością, z problemami skórnymi, alergiami wszelkiej maści, migrenowcom itp.

Przez okres od kilku dni do kilku tygodni spożywa się warzywa niskoskrobiowe, np:
korzeniowe (marchew, buraki, seler, pietruszka, rzodkiew),
kapustne (kapusta, kalafior, brokuł),
cebulowe (cebula, por, czosnek),
dyniowate (dynia, kabaczek, ogórki),
psiankowate (pomidor, papryka),
liściaste (sałata, natka pietruszki, zioła)

Równocześnie można spożywać niskocukrowe owoce takie jak: jabłka, grejpfruty, cytryny i nieduże ilości jagód.
Szczególnie cenne są zielone soki, które pochodzą z zielonych pędów roślin. Są one bogatym źródłem bioaktywnych składników, posiadają chlorofil, którego budowa chemiczna jest podobna do hemoglobiny, mają aktywne enzymy, które oczyszczają, odtruwają, odnawiają krew, ułatwiają trawienie, alkalizują, dostarczają tlenu, energii, witamin i minerałów w najlepiej przyswajalnej postaci.
Przykłady zielonych pędów na soki: natka pietruszki, seler naciowy, botwina, pokrzywa, szczaw, szpinak, brokuł, kapusta, sałata.
Warzywa i owoce można jeść na surowo, w postaci surówek, zup warzywnych przyprawianych ziołami, warzyw duszonych, pieczonych.
Wśród napojów poleca się picie: wody, soków warzywnych i owocowych, herbat owocowych lub ziołowych, kompotów bez cukru, wywarów z warzyw.
W czasie kuracji nie należy spożywać żadnych innych pokarmów jak np. chleba, kasz, oleju itp.
Również nie należy pić kawy, mocnej herbaty, alkoholu, ani palić papierosów.


Osobiście przymierzałam się do powyższej diety, niestety na przymiarkach tylko się skończyło.
Zniechęciły mnie skutki uboczne jakie mogą, choć nie musza stać się naszym udziałem: brak energii, bóle głowy i szczególnie w zimie dokuczliwe jak dla mnie - obniżenie ciepłoty ciała.
Wiem, że niektórzy słabowitszego zdrowia musieli zakończyć dietę już w trzecim dniu. Leżeli na wpoły omdlali na swoich kanapach i ostatkiem sił wysyłali sms do przyjaciela z prośbą o rychły przyjazd z suchą bułką ratującą życie.
Ja planuję zrobić pierwsze podchody gdy za oknem zrobi się cieplej. Optymalnym okresem na rozpoczęcie postu będą wakacje. Dodatkowym czynnikiem motywującym mnie, a może i najważniejszym jest skutek uboczny w postaci chudości. Waga leci w dół na łeb na szyję rzeźbiąc me ciało na kształt szczypiorka :roll:


Wróć do „zdrowie i uroda”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość