Świadectwa

"Musicie się na nowo narodzić" Jesus Chrystus
To my jesteśmy Izraelem
Awatar użytkownika
Loreena
Posty: 406
Rejestracja: 17 marca 2017, 22:52
Płeć: Kobieta

Re: Świadectwa

Postautor: Loreena » 17 marca 2017, 23:32

Polecam.
http://zborskal.webd.pl/mp3/swiadectwo_ ... za_kat.mp3
Świadectwo pastora zielonoświątkowego Dariusza Suszka, który był księdzem katolickim.
Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani! Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swe pisklęta zbiera pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto wasz dom zostanie wam pusty.

enos
Posty: 37
Rejestracja: 19 marca 2017, 15:48
Płeć: Mężczyzna

Re: Świadectwa

Postautor: enos » 20 marca 2017, 14:01

Chwalebne jest (w Twojej denominacji być może) przedstawianie innych chrześcijan w złym świetle, nie mniej w zasadzie ono nie ma sensu, ponieważ prawda, która uobecnia się w twoim intelekcie pod wpływem jakichś rzeczywistych doświadczeń jakiegoś bytu (jakichś bytów), stanowi coś jedynie analogicznego do samego istnienia i prawdy bytu (bytów). Chciałbym zauważyć, że prawda zawarta w bycie (w bytach) różni się od prawdy zawartej w Twoim intelekcie, ponieważ ponieważ w umyśle ludzkim zawiera się uzasadnienie tylko i wyłącznie prawdy własnego poznania, które to nie jest istotnym, a tylko przygodnym (akcydentalnym), co wyznaczane jest przebiegiem własnego poznania.
Przy tak stawianej sprawie: "ta denominacja ma Ducha, a inni nie mają i są be" widzimy tedy nieświadome (jak zakładam) utożsamienie kwestii prawdy zawartej w ludzkich intelektach z kwestią prawdy zawartej w Bożym umyśle, który jest zarówno przyczyna prawdy, jak i jej uzasadnieniem.
Takie więc przedstawianie sprawy jest więc (być może nieświadomym) stawianiem siebie w miejsce Boga, a pejoratywny w tym miejscu wynik konotacji tej postawy z Dekalogiem jest raczej zniechęcający.

Powracając do samego początku: sens ma tylko i wyłącznie niesienie miłości każdemu, potrzebującemu lekarza:
"Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają." (Mt 9,12)

Módlmy się (Oremus, bo jak piszę Paweł Apostoł:
"Zalecam więc przede wszystkim, by prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi. (1 Tm 2, 1)

Pokój Wam!
enos
Ostatnio zmieniony 20 marca 2017, 14:07 przez enos, łącznie zmieniany 1 raz.
Kocham Cię Boże!

Awatar użytkownika
Loreena
Posty: 406
Rejestracja: 17 marca 2017, 22:52
Płeć: Kobieta

Re: Świadectwa

Postautor: Loreena » 20 marca 2017, 14:04

Jeśli do mnie mówisz to proszę Cię abyś jakoś przystępniej to powiedział, bez tego naukowego bełkotu, bo nie mam pojęcia o co Ci chodzi i kogo przedstawiłam w złym świetle. Coś zarzucasz mojej denominacji, ale nie wiem właściwie co?
Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani! Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swe pisklęta zbiera pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto wasz dom zostanie wam pusty.

Awatar użytkownika
Rut
Moderatorka
Posty: 627
Rejestracja: 04 marca 2017, 13:28
Płeć: Kobieta

Re: Świadectwa

Postautor: Rut » 31 marca 2017, 09:39

świadectwo autora książki "Ben Hur"
http://www.radiopielgrzym.pl/ben-hur-ks ... isana.html

Awatar użytkownika
Eliza
Posty: 54
Rejestracja: 20 kwietnia 2017, 15:04
Lokalizacja: Jelenia Góra
Płeć: Kobieta

Re: Świadectwa

Postautor: Eliza » 24 kwietnia 2017, 15:23

Cześć wszystkim. Mam na imię Eliza,mam 25lat, mieszkam obecnie w Jeleniej Górze. Chciałabym podzielić się z wami moim świadectwem nawrócenia.
Zacznę od tego, że w moim poprzednim życiu bardzo grzeszyłam. Brałam narkotyki przez około 10 lat z przerwami, paliłam 10 lat papierosy oraz piłam alkohol raczej dłużej niż te używki, przeklinałam strasznie, kłamałam i byłam strasznie nerwowa. Bardzo dużo imprezowałam przez co zawaliłabym szkołę, jednak udało się jakoś dociągnąć do końca. Obracałam się w różnym towarzystwie, gdzie w końcu przez własną głupotę zostałam zgwałcona. Przez co ćpałam jeszcze więcej. Mój ojciec alkoholik, moja mama zapracowana, znerwicowana miała nas czwórkę, ze wszystkim musiała radzić sobie sama. Ciągle nam brakowało pieniędzy. A mi brakowało miłości. W gimnazjum przez to, że się cięłam jak to teraz nastolatki mają w zwyczaju, moja nauczycielka zauważyła to i kazała mi i mamie chodzić na taką tak jakby terapię psychologiczną. Okazało się, że faktycznie brakuje mi miłości, że czuję się niekochana. Oczywiście mama tam parę razy przytuliła mnie i powiedziała, że mnie kocha ale to już nie wystarczało mi. Pragnęłam miłości tzn zakochać się w kimś z wzajemnością, bo już odczuwałam tę pustkę w sercu, przez co spotykałam się z wieloma facetami, aby znależć w końcu to czego tak bardzo pragnę. Jednak zawsze było z mojej strony chwilowe zauroczenie i po krótkim czasie wiedziałam, że to nie to. Wszyscy zastanawiali się nad swoją przyszłością, nad studiami, zawodami, a ja czułam bezsens życia. Ciągle myślałam o śmierci. Bardzo wiele razy chciałam popełnić samobójstwo. Kiedy kończyłam szkołę zaszłam w ciążę. Chciałam zajść w ciążę, bo sobie pomyślałam, że może dziecko da mi to czego pragnę, tą miłość, której tak bardzo potrzebuję. Byłam na początku 24 tygodnia ciąży no i dostałam najpierw skurczy, a później krwotoku. Dziecko zmarło, bardzo wtedy cierpiałam i znów wróciłam do ćpania. Nikt mnie nie rozumiał, nie umiałam radzić sobie w życiu, nawet najmniejszy problem przytłaczał mnie tak bardzo, że nie chciało mi się żyć. Kiedy moje dziecko zmarło postanowiłam, że wyprowadze się do stolicy gdyż mieszkałam pod Warszawą ok 80 km. tak zrobiłam. W Warszawie znów imprezy i uczucie tej pustki. Pewnego dnia czyniąc grzechy te same co zwykle, usiadłam rozpłakałam się i powiedziałam: Boże pomóż mi się zmienić, bo ja nie potrafię, nie chcę taka być, ale sama nie potrafię się zmienić. Boże!!!!!!!!! Proszę pomóż, bo jeśli mi nie pomożesz to ja się zabiję, bo nie mam już sił naprawdę by żyć. Wstałam i żyłam tak jak zwykle, bo zapomniałam o tym w ogóle, że taka sytuacja miała miejsce. Ja zapomniałam, Bóg nie zapomina wołania nędznego człowieka.„Wołaj do Mnie, a odpowiem ci, oznajmię ci rzeczy wielkie i niezgłębione, jakich nie znasz.” (z księgi proroka Jeremiasza 33, 3).„Pan jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają, wszystkich wzywających Go szczerze.” (por. księga Psalmów 145, 18).„Wtedy zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On [rzeknie]: „Oto jestem!” (por. księga proroka Izajasza 59, 9).„Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam.” (por. Ewangelia wg świętego Mateusza 7, 7). Teraz patrząc z perspektywy czasu najbardziej jestem pod wrażeniem tego, że nigdy tak naprawdę nie czytałam Biblii, a w głowie wtedy przez jakiś czas miałam myśli, że nie czynię dobra, którego pragnę, ale popełniam zło, którego nie chcę! Jeśli robię więc to, czego nie chcę, znaczy to, że nie ja to czynię, ale mieszkający we mnie grzech. Zacytuję tu pewien fragment z Biblii z Rzymian 7:14-25: ,,Wiemy przecież, że Prawo jest duchowe. A ja jestem cielesny, zaprzedany w niewolę grzechu. Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę - to właśnie czynię. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, to tym samym przyznaję Prawu, że jest dobre. A zatem już nie ja to czynię, ale mieszkający we mnie grzech. Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać - nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka. A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło. Albowiem wewnętrzny człowiek [we mnie] ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach. Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, [co wiedzie ku] tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego! Tak więc umysłem służę Prawu Bożemu, ciałem zaś - prawu grzechu". Po spędzeniu około 2 i pół roku w stolicy znów zaszłam w ciązę, ale przez ćpanie, picie na umór nie chciałam tego dziecka, a najbardziej obawiałam się, że znów stanie się to co wcześniej, więc postanowiłam, że dokonam aborcji. Tak jak postanowiłam, tak zrobiłam. Facet z którym zaszłam w ciążę zadbał o wszystko gdyż stwierdził, że decyzja należy do mnie, że jeśli zdecyduję się urodzić to mi pomoże ze wszystkim, bo to byłoby jego dziecko, nawet gdybyśmy ze sobą mieli nie być. Jednak ja się uparłam i pojechaliśmy do ginekologa. Ten wykonał niby ten zabieg. Kazał przyjechać po około dwóch tygodniach na wizytę kontrolną. Jednak ja bardzo zwlekałam z tym chociaż w jakimś minimalnym stopniu bałam się, że coś jest nie tak, bo ciągle krwawiłam, ale oczywiście nie zależało mi na moim zdrowiu, bo dalej nie chciało mi się żyć. Po około miesiącu zadzwonił ten facet z którym byłam w ciąży i kazał mi jechać do ginekologa, ja nie chciałam więc on uparł się, że mnie zawiezie. Ginekolog zbadał mnie i z uśmiechem na twarzy powiedział, że wszystko jest ok. Zapytał mnie jak ja się czuję, więc odpowiedziałam mu prawdę, że nie umiem sobie z tym poradzić. Ciągle płakałam i błagałam Boga o wybaczenie. Mówiłam Boże wiem, że jestem stracona, że przez swój czyn trafię do piekła, Boże tak bardzo Cię przepraszam. Miałam po tym zabiegu koszmar straszny, że leżałam na łóżku u ginekologa i będąc pod narkozą nie odczuwałam bólu związanego z dokonywaniem zabiegu aborcyjnego jednak byłam świadoma wszystkiego. Ginekolog czyniąc to odrywał jedną rączkę malutką, później drugą, nóżkę... i drugą i powiedział do mnie w zasadzie zapytał : WIDZISZ CO NAROBIŁAŚ??? Wtedy myślałam, że za chwilę skończę ze sobą. Nie mogłam się pozbierać i chciałam umrzeć. Strasznie płakałam. Jednak jest pewne Pismo, które powinno Ciebie czytającego podnieść na duchu, Bóg mówi:Księga Izajasza 1,18:,,Chodźcie więc, a będziemy się prawować - mówi Pan! Choć wasze grzechy będą czerwone jak szkarłat, jak śnieg zbieleją; choć będą czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna". Wrócę do tej wizyty kontrolnej. Następnego dnia strasznie rozbolał mnie brzuch (to było 12 lutego 2016roku), myślałam, że to zatrucie pokarmowe. Przyjechało pogotowie raz, dali mi zastrzyk, bo ja zawzięcie chciałam iść do pracy mimo narastającego bólu myślałam, że za chwilę przejdzie, jednak ból co raz bardziej się nasilał. Przyjechało drugi raz pogotowie no i juz mnie zabrali do szpitala, gdyż wymiotowałam, dusiłam się i strasznie pociłam. W karetce zemdlałam po raz pierwszy. Po chwili bycia w szpitalu zabrano mnie na tzw czerwoną strefę, gdyż już wtedy miałam ciśnienie 40/20 i strasznie bolał mnie brzuch. W szpitalu robiono mi masę badań, bo nikt nie wiedział co mi jest. W końcu stwierdzili, że mam straszny bałagan w brzuchu i 1,5 litra krwi w jamie brzusznej, krwotok wewnętrzny. Podczas ostatniego badania zemdlałam i lekarze nie mogli mnie dobudzić, a mi się śniło, że żartowałam sobie z kolegą, budząc się byłam przerażona, bo nie wiedziałam gdzie jestem i takie też zadałam pytanie, a lekarz odpowiedział z uśmiechem na twarzy w szpitalu pani jest :) Przed operacją wymiotowałam jeszcze i się dusiłam, strasznie się męczyłam chociaż już bólu brzucha tak naprawdę nie odczuwałam, bo był tak silny. Miałam laparotomię i drenaż jamy brzusznej. Po operacji dowiedziałam się, że prawie umarłam, krwawiłam tak mocno, że stawało mi serce. Miałam przetaczaną krew. Ja czułam, że się zmieniam i kiedy odwiedził mnie kolega śmiałam się, że przetoczono mi krew jakiegoś dobrego człowieka, chrześcijanina i teraz zaczyna działać we mnie :) Ogólnie przyczyną tejże operacji to była ciąża pozamaciczna, której nie wykrył ten ginekolog. Najdziwniejsze jest to, że po operacji w ogóle przestałam bluźnić i zrobiłam się jakaś taka spokojna. Musiałam wrócić do domu aby pomogła mi mama w codziennych czynnościach gdyż ja byłam bardzo słaba, miałam zawroty głowy i wyglądałam jak chodząca śmierć. Moja mama bardzo się mną opiekowała. Siedząc w domu zaczęłam odczuwać pragnienie Boga. Zaczęłam czytać Pismo Święte, oglądać mnóstwo filmów chrześcijańskich, modlić się bardzo długo odmawiałam różaniec modliłam się modlitwami Faustyny, chodzić do kościoła katolickiego, poszłam do spowiedzi. Nic mi to nie dawało, czułam, że to nie to. Po dwóch miesiącach niepalenia znów zaczęłam, bo znów ogarniała mnie złość. Zaczęłam po mału też pić. Jeszcze próbowałam się modlić chyba więcej niż przedtem odczuwałam tak silne pragnienie, ale nie czułam nic poza tym pragnieniem. W końcu się zdenerwowałam i powiedziałam: Boże ja już zrobiłam wszystko, nic nie czuję i nie będę już się modlić, bo nic mi to nie daje, to było ok 5 miesięcy po mojej operacji ratującej życie.”TAM, GDZIE KOŃCZĄ SIĘ TWOJE MOŻLIWOŚCI. TAM ZACZYNA DZIAŁAĆ BOŻA ŁASKA.” Pewnego dnia napisał do mnie Damian na facebooku, że głosi Ewangelię (on jest z kościoła w Jeleniej Górze, ale swój dom rodzinny ma tam gdzie ja tzn ok 20 km ode mnie.) Zaczęliśmy rozmawiać o Bogu, odpowiadał na każde moje pytanie. Powiedział mi co mam uczynić by zostać zbawiona, ale najpierw uwierzyć tak naprawdę. Kiedy uwierzyłam, poczułam rozlaną miłość w sercu moim, poczułam się szczęśliwa, zrozumiałam jaki jest sens życia, jaki jest mój osobisty sens życia. 3września przyjechałam do Jeleniej Góry i już nie chciałam stąd wyjeżdżać, bo nie dość, że wspaniali ludzie to jeszcze przepiękne widoki, ale musiałam. Wiedziałam, że tu będę mieszkać. Przyjechałam do domu i ciągle myślałam o Bogu. Ograniczało mnie to, że nie miałąm pieniędzy, pracy tu oraz mieszkania, jednak po wysłuchaniu różnych budujących świadectw, stwierdziłam, że Bóg mi pomoże. Po trzech tygodniach byłam tu z walizkami. Modliłam się w domu o pracę, mieszkanie, a pieniądze dostałam od mojego brata z Kościoła. Przyjechałam i praktycznie od razu znalazłam mieszkanie i pracę. Byłam przeszczęśliwa. 28 września mieliśmy spotkanie chrześcijańskie. Wtedy podczas modlitwy, miałam pragnienie otrzymania Ducha Świętego. Cały czas prosiłam Boga o to, w końcu bardzo długo o to prosiłam i z rozpaczą powiedziałam do Boga: Boże przecież przyjechałam tu tylko ze względu na CIEBIE 450 km, zostawiając swoją rodzinę i tak naprawdę wszystko, by być z tymi ludźmi i aby wzrastać duchowo, dlaczego nie mogę otrzymać Ducha Świętego, przecież wiesz, że tego bardzo pragnę. Spraw aby ktoś mi powiedział konkretnie co mam zrobić aby móc modlić się w językach, wielbić Ciebie Boże tak, jak rozum nie pojmuje. Po modlitwie pastor powiedział mi wszystko co zrobić sam z siebie. Ja byłam w szoku. 30 września była modlitwa o Ducha Świętego dla mnie- otrzymałam Ducha Świętego ale poczułam wcześniej ogromny ciężar swych grzechów i wszechogarniającą ciemność, przeraźliwą ciemność w której mogłam się znaleźć,a 1 października zostałam zbawiona, poprzez chrzest wodny. Och jaką ja wtedy czułam radość i czuję do tej pory miłość Bożą, która mnie otacza. Bóg się o nas troszczy. Pozwolę sobie jeszcze przytoczyć pewne fragmenty z Biblii:
Mk 10:28-30 «Zaprawdę powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym».
Łk 11: 9-13 <<I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą».
J 7:38-39 W ostatnim zaś, najbardziej uroczystym dniu święta, Jezus stojąc zawołał donośnym głosem: "Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie - niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza".
https://youtu.be/xP1c04bM1KA
Miłość Boża jest tak wielka.. Zrób ten jeden krok...

Awatar użytkownika
Loreena
Posty: 406
Rejestracja: 17 marca 2017, 22:52
Płeć: Kobieta

Re: Świadectwa

Postautor: Loreena » 24 kwietnia 2017, 17:44

Chwała Bogu Jedynemu!
Dziękuję za świadectwo, należysz do baptystów?
Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani! Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swe pisklęta zbiera pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto wasz dom zostanie wam pusty.

Awatar użytkownika
Eliza
Posty: 54
Rejestracja: 20 kwietnia 2017, 15:04
Lokalizacja: Jelenia Góra
Płeć: Kobieta

Re: Świadectwa

Postautor: Eliza » 25 kwietnia 2017, 06:48

Nie, do Zielonoświątkowców..

Panda
Moderatorka
Posty: 231
Rejestracja: 10 lutego 2017, 22:42
Płeć: Kobieta

Re: Świadectwa

Postautor: Panda » 25 kwietnia 2017, 11:29

Elizo, dziękuję, że podzieliłaś się swoim świadectwem, jakże pięknym i budującym. Jest niesamowite, kiedy Pan Bóg czyni nowego człowieka. Stare przeminęło, wszystko stało się nowe. Bóg wynagradza lata, które zjadła szarańcza. Pozdrawiam z modlitwą.

Awatar użytkownika
n.ellie
Posty: 202
Rejestracja: 12 lutego 2017, 15:15
Płeć: Kobieta

Re: Świadectwa

Postautor: n.ellie » 25 kwietnia 2017, 11:55

Chwała Panu za twoje nawrócenie Elizo. :)
Obrazek

Awatar użytkownika
Eliza
Posty: 54
Rejestracja: 20 kwietnia 2017, 15:04
Lokalizacja: Jelenia Góra
Płeć: Kobieta

Re: Świadectwa

Postautor: Eliza » 25 kwietnia 2017, 16:42

Chwała Panu ;) Bogu Najwyższemu ;)


Wróć do „Nowo Narodzenie oraz Świadectwa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość