Jak pogodzić wersety

Najważniejsza księga Chrześcijan
Helena
Posty: 10
Rejestracja: 05 sierpnia 2017, 10:58
Płeć: Kobieta
Nowonarodzony/a: Tak

Jak pogodzić wersety

Postautor: Helena » 11 sierpnia 2017, 11:32

Czytając List do Rzymian10,13 czytamy: "Albowiem każdy kto wezwie Imienia Pańskiego będzie zbawiony".
Natomiast w Ewangeliach: Mk13,13, Mt24,13, Mt10,22, a także w Hebr.3,6 wyraźnie jest, że:"Lecz kto wytwa do końca będzie zbawiony".
Sugestia jest (ja tak rozumiem), że należy sporo się natrudzić, aby jednak to zbawienie osiągnąć.
Nie chodzi mi tu o wywołanie dyskusji nad sprawą łaski, ale proszę o podzielenie się, jak rozumienie te wersety.

Awatar użytkownika
Katol
Posty: 652
Rejestracja: 25 lutego 2017, 12:54
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak pogodzić wersety

Postautor: Katol » 14 sierpnia 2017, 21:24

Oczywiście, wezwanie imienia Pańskiego nie jest wiarygodne (jest goło-słowne), gdy ktoś nie wytrwa do końca.

Można to tłumaczyć tak, że kto nie wytrwa do końca, straci zbawienie.

W Biblii mamy często do czynienia ze skrótami myślowymi, ukrytymi założeniami. Czy wiecie, że są tylko dwie drogi w życiu?
Patrz na przykład Psalm Pierwszy. Porównaj: Didache.
Droga czynienia dobra i droga czynienia zła.
Kto będzie czynił dobro, otrzyma nagrodę, kto będzie czynił zło, otrzyma karę.
Bo z moralnego punktu widzenia można tak uprościć.
Dziecko Maryi; Dwudziesty Piąty;

Helena
Posty: 10
Rejestracja: 05 sierpnia 2017, 10:58
Płeć: Kobieta
Nowonarodzony/a: Tak

Re: Jak pogodzić wersety

Postautor: Helena » 15 sierpnia 2017, 13:16

@Katol pisze: "Można to tłumaczyć tak, że kto nie wytrwa do końca, straci zbawienie."

W takim razie co z sprawą nieutracalności zbawienia? Czy Bóg może odrzucić dziecko, które Go szukało, znalazło, upada i co? Bóg się odwraca, "odmyślił się"? Ziemscy, niedoskonali Rodzice nie odrzucają swego dziecka choćby rozrabiało na maxa, a doskonały Rodzic odtrąca? Pytanie też się nasuwa w tym kontekście, co z nauką o wybraniu ("powołaniu") , czy Bóg się myli? ojej, tyle pytań i zamętu, a to wszystko w tej samej Biblii ... Jak sobie poradzić? :ehh:

Awatar użytkownika
bert04
Posty: 101
Rejestracja: 28 maja 2017, 17:31
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak pogodzić wersety

Postautor: bert04 » 15 sierpnia 2017, 16:59

Helena pisze:
15 sierpnia 2017, 13:16
W takim razie co z sprawą nieutracalności zbawienia?
Może nie zauważyłaś, ale Katol i moja skromna osoba wyrabiamy na tym forum za katolików (poznasz po żółtej czcionce nicka). Dla nas teza o "nieutracalności" zbawienia jest, nie znajduję lepszego określenia, herezją. Zbawienie (i potępienie) jest nieutracalne dopiero w momencie śmierci.
Czy Bóg może odrzucić dziecko, które Go szukało, znalazło, upada i co? Bóg się odwraca, "odmyślił się"? Ziemscy, niedoskonali Rodzice nie odrzucają swego dziecka choćby rozrabiało na maxa, a doskonały Rodzic odtrąca? Pytanie też się nasuwa w tym kontekście, co z nauką o wybraniu ("powołaniu") , czy Bóg się myli? ojej, tyle pytań i zamętu, a to wszystko w tej samej Biblii ... Jak sobie poradzić? :ehh:
Chyba zarówno ja, jak i Samolub, widzimy to podobnie: próbujesz sobie stworzyć takie indie-chrześcijaństwo, w którym to co "niewygodne" należy odrzucić. Ja tylko dodam, jako zwolennik teologii wolnej woli, że człowiek ma prawo odrzucić Boga. W najbardziej widocznej formie takim odrzuceniem Boga my nazywamy akt apostazji, czyli świadome pozbycie się wszelakich "środków naprawczych", jakie oferuje Kościół. A "utrata zbawienia" to po prostu utrata łaski uświęcającej. Wychowałaś się w katolicyzmie, powinnaś znać temat.

Ale akurat tu katolicyzm ma prościej, w protestantyzmie popularne są tezy nieutracalności zbawienia i predestynacji, czasem w jednej i tej samej denominacji. Nie wiem, jak to pogodzić ze wspomnianą przez Ciebie kwestią, ale w tym wypadku chętnie posłucham, co mają do powiedzenia nasi ewangelikalni gospodarze.

Helena
Posty: 10
Rejestracja: 05 sierpnia 2017, 10:58
Płeć: Kobieta
Nowonarodzony/a: Tak

Re: Jak pogodzić wersety

Postautor: Helena » 16 sierpnia 2017, 00:47

cyt.:"Może nie zauważyłaś, ale Katol i moja skromna osoba wyrabiamy na tym forum za katolików (poznasz po żółtej czcionce nicka). Dla nas teza o "nieutracalności" zbawienia jest, nie znajduję lepszego określenia, herezją. Zbawienie (i potępienie) jest nieutracalne dopiero w momencie śmierci."

Rozumiem. Dziwi mnie, że nikt (oprócz Was, katolików) nie chce lub nie umie odpowiedzieć na moje wątpliwości.

cyt.:"Chyba zarówno ja, jak i Samolub, widzimy to podobnie: próbujesz sobie stworzyć takie indie-chrześcijaństwo, w którym to co "niewygodne" należy odrzucić. Ja tylko dodam, jako zwolennik teologii wolnej woli, że człowiek ma prawo odrzucić Boga. W najbardziej widocznej formie takim odrzuceniem Boga my nazywamy akt apostazji, czyli świadome pozbycie się wszelakich "środków naprawczych", jakie oferuje Kościół. A "utrata zbawienia" to po prostu utrata łaski uświęcającej. Wychowałaś się w katolicyzmie, powinnaś znać temat."

Wiesz, ja niczego nie próbuję sobie stworzyć, ale szukam odpowiedzi i chyba nie ma w tym niczego niestosownego. Czytałam Biblię, wielokrotnie, i im bardziej ją poznaję, tym więcej pytań czeka na odpowiedź.
Masz rację, że byłam katoliczką. Kłopot w tym, że po zapoznaniu się z naukami protestanckimi wiem, że protestantyzm jest o wiele bardziej biblijny niż katolicyzm. Nie wyobrażam sobie powrotu do KrK, ale też dostrzegam poważne braki w naukach protestanckich, a może po prostu nie ma kto mi wytłumaczyć różnych spraw. Widzę, że tu tez odpowiedzi raczej nie będzie. Uczciwie przyznam, że jestem rozdarta. Obawiam się, że skończy się wszystko dla mnie po prostu porzuceniem wiary, która jest słaba, naszpikowana wątpliwościami. Męczy mnie to bardzo.
Dziękuję za odpowiedź, katolikom i żałuję, że żaden protestant nie chce ze mną porozmawiać.
Gdzie mam szukać pomocy?

Awatar użytkownika
bert04
Posty: 101
Rejestracja: 28 maja 2017, 17:31
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak pogodzić wersety

Postautor: bert04 » 16 sierpnia 2017, 08:50

Helena pisze:
16 sierpnia 2017, 00:47
Rozumiem. Dziwi mnie, że nikt (oprócz Was, katolików) nie chce lub nie umie odpowiedzieć na moje wątpliwości.
To młode forum, niejako na rozruchu, z aktywnością tu różnie bywa. Ja sam trafiłem tu niejako przypadkiem i bardziej przez ciekawość. A co do innych, to pewnie na wakacjach są.
Wiesz, ja niczego nie próbuję sobie stworzyć, ale szukam odpowiedzi i chyba nie ma w tym niczego niestosownego. Czytałam Biblię, wielokrotnie, i im bardziej ją poznaję, tym więcej pytań czeka na odpowiedź.
Hej, witaj w klubie. Istotnie, z wiarą jest już tak, że jak raz zaczniesz poddawać ją w wątpliwość, to potem rzadko odnajdziesz dawną pewność wiary dziecka. Obserwuję to u wielu sieciowych "poszukujących i wątpiących", jak to było wpisane na moim starym forum. Mogę Ci coś powiedzieć na pocieszenie? Jezus powiedział, że jest drogą, prawdą, życiem. A Ty jesteś właśnie "w drodze".
Masz rację, że byłam katoliczką. Kłopot w tym, że po zapoznaniu się z naukami protestanckimi wiem, że protestantyzm jest o wiele bardziej biblijny niż katolicyzm. Nie wyobrażam sobie powrotu do KrK,
Oj mam wrażenie, że za twoim odejściem od KRK stoi więcej, niż tylko czytanie biblii. W innym wątku użyłaś słowa "bagno". I zakładam, że dotyczy to bardziej tego wszystkiego, co w radiu słychać, w telewizji widać, co w niektórych książkach historycznych wyczytać można. Tak tylko kontrolnie: możesz powiedzieć tak z ręka na sercu, w jakim procencie przy twoim odejściu chodziło o biblię? A na ile była ona tylko przysłowiową kroplą do czary goryczy?

O co mi chodzi? W sumie prosta sprawa, Twoja decyzja o odejściu z KRK była może nieco pochopna. Albo, nazwijmy to, spontaniczna. I teraz wracają te wątpliwości, które - moim zdaniem - należało przerobić najpierw.
ale też dostrzegam poważne braki w naukach protestanckich, a może po prostu nie ma kto mi wytłumaczyć różnych spraw. Widzę, że tu tez odpowiedzi raczej nie będzie. Uczciwie przyznam, że jestem rozdarta. Obawiam się, że skończy się wszystko dla mnie po prostu porzuceniem wiary, która jest słaba, naszpikowana wątpliwościami. Męczy mnie to bardzo.
Ech....

Już parę razy spotykałem się w sieci z takim zjawiskiem "przez protestantyzm do ateizmu". Moim zdaniem to efekt takich spontanicznych odejść, na początku stoją jakieś wątpliwości, jakieś sprzeczności, jakieś zgorszenia postawą kapłanów. A na końcu... to staje się nieważne, bo taki post- chrześcijanin odrzuca biblię (więc sprzeczności powinny być mu obojętne) i chrześcijański kodeks moralny (więc zarzuty o prowadzenie się księży stają się nieco obłudne). Mam nadzieję, że nie jesteś na tej drodze, a jeżeli tak, to że wyrobisz się na zakrętach.
Dziękuję za odpowiedź, katolikom i żałuję, że żaden protestant nie chce ze mną porozmawiać.
Gdzie mam szukać pomocy?
Możesz poczekać tu albo szukać dalej. Jest jeszcze parę miejsc w sieci, ale tutejszy regulamin nie pozwala na ich reklamowanie. Pozwól mi jednak na jedną radę: moim zdaniem nie uporządkowałaś wszystkiego przy odejściu z KRK. Jakaś (spora?) cześć twoich wątpliwości wynika z tego, że jeszcze tam mentalnie tkwisz. I nawet jak, broń B-że, odejdziesz w niewiarę, nadal będzie to wybór "negatywny", czyli odejście od KRK, jak najdalej się da. Zamiast wyboru pozytywnego, czyli celu, do którego zmierzasz.

Myślałaś, żeby skonfrontować Twoje wątpliwości z tym, jak to jest "u nas" tłumaczone? No chyba, że za bardzo się obawiasz, że jednak dasz się na nowo "przekabacić".

Awatar użytkownika
Katol
Posty: 652
Rejestracja: 25 lutego 2017, 12:54
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak pogodzić wersety

Postautor: Katol » 16 sierpnia 2017, 12:12

Helena pisze:
16 sierpnia 2017, 00:47
Wiesz, ja niczego nie próbuję sobie stworzyć, ale szukam odpowiedzi i chyba nie ma w tym niczego niestosownego. Czytałam Biblię, wielokrotnie, i im bardziej ją poznaję, tym więcej pytań czeka na odpowiedź.
Witaj Helena. Widzisz więc, że Biblia jest trudna w interpretacji. Nie jest to do udźwignięcia przez każdego poszczególnego wiernego. Lepiej posłuchać nauki Kościoła.
Masz rację, że byłam katoliczką. Kłopot w tym, że po zapoznaniu się z naukami protestanckimi wiem, że protestantyzm jest o wiele bardziej biblijny niż katolicyzm.
A my po zapoznaniu się z naukami protestanckimi wiemy, że protestantyzm to błędna droga. Nie tylko dlatego, że zaprzeczył dotychczasowej nauce Kościoła. Nie tylko dlatego, że Luter eksperymentował z wyrzucaniem z Biblii różnych ksiąg natchnionych.
Także dlatego, że po pięciuset latach różnice doktrynalne w protestantyzmie są tak wielkie i dotyczą spraw podstawowych.
Nie wyobrażam sobie powrotu do KrK, ale też dostrzegam poważne braki w naukach protestanckich, a może po prostu nie ma kto mi wytłumaczyć różnych spraw. Widzę, że tu tez odpowiedzi raczej nie będzie. Uczciwie przyznam, że jestem rozdarta. Obawiam się, że skończy się wszystko dla mnie po prostu porzuceniem wiary, która jest słaba, naszpikowana wątpliwościami. Męczy mnie to bardzo.
Dziękuję za odpowiedź, katolikom i żałuję, że żaden protestant nie chce ze mną porozmawiać.
Gdzie mam szukać pomocy?
---------------------------
Zauważ, że Bóg nie jest zanurzony w czasie, tak, jak ludzie. Bóg wie od razu wszystko, to co się stanie - dla nas w przyszłości.

Dlatego Bóg nie będzie sądził kawałka życia człowieka, tylko całość od poczęcia do śmierci. Życie człowieka można zobrazować na osi.

Poczecie---Pierwsza decyzja--Druga decyzja---....-Któraśtam decyzja-........-Ostatnia decyzja--- Śmierć

Można powiedzieć, że człowiek się stwarza (kształtuje) przez podejmowanie decyzji.
Człowiek zna swoje przeszłe decyzje, ale nie zna przyszłych.
Czy można być pewnym, że będzie ostatecznie zbawiony?
Nie, człowiek tego nie może wiedzieć, przecież to zależy od jego przyszłych decyzji!
Nie można powiedzieć, jaki jest człowiek, po poznaniu jednej trzeciej, czy nawet połowy jego życia.
--------------------------------
Helena pisze:
15 sierpnia 2017, 13:16
@Katol pisze: "Można to tłumaczyć tak, że kto nie wytrwa do końca, straci zbawienie."

W takim razie co z sprawą nieutracalności zbawienia? Czy Bóg może odrzucić dziecko, które Go szukało, znalazło, upada i co? Bóg się odwraca, "odmyślił się"? Ziemscy, niedoskonali Rodzice nie odrzucają swego dziecka choćby rozrabiało na maxa, a doskonały Rodzic odtrąca? Pytanie też się nasuwa w tym kontekście, co z nauką o wybraniu ("powołaniu") , czy Bóg się myli? ojej, tyle pytań i zamętu, a to wszystko w tej samej Biblii ... Jak sobie poradzić? :ehh:
Bóg nie odrzuca dzieci, które szukają Boga. Zobacz, kogo Bóg odrzuca:

Ci zaś, jak nierozumne zwierzęta, przeznaczone z natury na schwytanie i zagładę, wypowiadając bluźnierstwa na to, czego nie znają, podlegną właśnie takiej zagładzie jak one, 13 otrzymując karę jako zapłatę za niesprawiedliwość. Za przyjemność uważają rozpustę uprawianą za dnia, jako zakały i plugawcy pławią się w swych uciechach, gdy z wami są przy stole. 14 Oczy mają pełne kobiety cudzołożnej, oczy nie przestające grzeszyć, uwodzą oni dusze nieutwierdzone. Mają serca wyćwiczone w chciwości, synowie przekleństwa. 15 Opuszczając prawą drogę zbłądzili, a poszli drogą Balaama, syna Bosora, który umiłował zapłatę niesprawiedliwości, 16 ale został skarcony za swoje przestępstwo; juczne bydlę, pozbawione mowy, przemówiwszy ludzkim głosem powstrzymało głupotę proroka. 17 Ci są źródłami bez wody i obłokami wichrem pędzonymi, których czeka mrok ciemności. 18 Wypowiadając bowiem słowa wyniosłe a próżne, uwodzą żądzami cielesnymi i rozpustą tych, którzy zbyt mało odsuwają się10 od postępujących w błędzie. 19 Wolność im głoszą, a sami są niewolnikami zepsucia. Komu bowiem kto uległ, temu też służy jako niewolnik. 20 Jeżeli bowiem uciekają od zgnilizny świata przez poznanie Pana i Zbawcy, Jezusa Chrystusa, a potem oddając się jej ponownie zostają pokonani, to koniec ich jest gorszy od początków. 21 Lepiej bowiem byłoby im nie znać drogi sprawiedliwości, aniżeli poznawszy ją odwrócić się od podanego im świętego przykazania. 22 Spełniło się na nich to, o czym słusznie mówi przysłowie: Pies powrócił do tego, co sam zwymiotował 13, a świnia umyta - do kałuży błota.
Dziecko Maryi; Dwudziesty Piąty;

Helena
Posty: 10
Rejestracja: 05 sierpnia 2017, 10:58
Płeć: Kobieta
Nowonarodzony/a: Tak

Re: Jak pogodzić wersety

Postautor: Helena » 16 sierpnia 2017, 14:09

Hej, witaj w klubie. Istotnie, z wiarą jest już tak, że jak raz zaczniesz poddawać ją w wątpliwość, to potem rzadko odnajdziesz dawną pewność wiary dziecka. Obserwuję to u wielu sieciowych "poszukujących i wątpiących", jak to było wpisane na moim starym forum. Mogę Ci coś powiedzieć na pocieszenie? Jezus powiedział, że jest drogą, prawdą, życiem. A Ty jesteś właśnie "w drodze".

Znam, oczywiście, te słowa Pana Jezusa. Kłopot w tym, że porównując nauki z PŚw. i obserwując wierzących chrześcijan ma się to nijak do rzeczywistości.

Oj mam wrażenie, że za twoim odejściem od KRK stoi więcej, niż tylko czytanie biblii. W innym wątku użyłaś słowa "bagno". I zakładam, że dotyczy to bardziej tego wszystkiego, co w radiu słychać, w telewizji widać, co w niektórych książkach historycznych wyczytać można. Tak tylko kontrolnie: możesz powiedzieć tak z ręka na sercu, w jakim procencie przy twoim odejściu chodziło o biblię? A na ile była ona tylko przysłowiową kroplą do czary goryczy?

O co mi chodzi? W sumie prosta sprawa, Twoja decyzja o odejściu z KRK była może nieco pochopna. Albo, nazwijmy to, spontaniczna. I teraz wracają te wątpliwości, które - moim zdaniem - należało przerobić najpierw.


Hmm, jasne, że samo czytanie Biblii nie miało skutków takich, że odeszłam. Chyba pisałam jeszcze w dziale dla gości, że od dawna słuchałam wykładów, kazań, czytałam interpretujące Biblię książki itd.itd. Wszystko to przekonało mnie, że KrK daleko odszedł od przekazów zawartych w Słowie Bożym, które uważam za nadrzędne i niepodważalne. Kłopot taki, że są nauki kościelne, których ja po prostu nie umiem przyjąć za swoje i tym samym jakby z automatu jestem poza Kościołem. Przede wszystkim dosłownie przeraża mnie kult, jakim obdarowuje się ludzi, w tym także (niestety i bez urazy) Matkę Pana Jezusa - Maryję.
Więcej jest takich spraw, które wykluczają mnie z KrK.
Z tą telewizją nie przesadzałabym. Oglądam bardzo rzadko, a plotkarskie sprawy omijam z daleka.
Co nie zmienia faktu, że najdostojniejsi z władz Kościoła są umoczeni w potworne skandale, a jeszcze dostojniejsi umiejętnie te skandale zamiatają, pomijają milczeniem, ukrywają itd.itd. Ale to nie jest moja sprawa, jednak nie wolno godzić się ze złem i popierać zło, bo wtedy staję się uczestnikiem zła. Tak myślę.

Możesz poczekać tu albo szukać dalej. Jest jeszcze parę miejsc w sieci, ale tutejszy regulamin nie pozwala na ich reklamowanie. Pozwól mi jednak na jedną radę: moim zdaniem nie uporządkowałaś wszystkiego przy odejściu z KRK. Jakaś (spora?) cześć twoich wątpliwości wynika z tego, że jeszcze tam mentalnie tkwisz. I nawet jak, broń B-że, odejdziesz w niewiarę, nadal będzie to wybór "negatywny", czyli odejście od KRK, jak najdalej się da. Zamiast wyboru pozytywnego, czyli celu, do którego zmierzasz.

Rozumiem, poczekam, ale chciałabym poznać też inne miejsca, które sugerujesz. Czy możesz mi wiadomość prywatną przysłać lub na email (skoro już i tak się namiar ten niefortunnie pojawił)?
Kiedyś byłam na forum o biblii, ale raczej czytałam i doszłam do wniosku, że więcej tam ateistów, ŚJ i wszelkiej maści nie-wiadomo-kogo, że porzuciłam tamto forum i nie zaglądam, bo tylko zamęt i kłótnie.... A nie o to mi chodzi.
Bardzo się boję, że tak ze mną się stanie, jak piszesz - odejdę od wiary, a wtedy :buuu:

Myślałaś, żeby skonfrontować Twoje wątpliwości z tym, jak to jest "u nas" tłumaczone? No chyba, że za bardzo się obawiasz, że jednak dasz się na nowo "przekabacić".

Czy masz tu na myśli KKK?
Czytałam, także inne publikacje, książki. Jednak może masz coś do zasugerowania, to chętnie.
Nie obawiam się. Łapię wszystko, co może uporządkować moje myślenie, bo sloganów i haseł mam aż za duzo. Dodam też, że nie należę do młodzieży i raczej mi bliżej niż dalej do spotkania z Bogiem.
Będę Ci wdzięczna, a i owszem, już jestem za rozmowę.

@KatolWidzisz więc, że Biblia jest trudna w interpretacji. Nie jest to do udźwignięcia przez każdego poszczególnego wiernego. Lepiej posłuchać nauki Kościoła.

Nie mogę się zgodzić z tym zdaniem. Biblia nie jest trudna, ale już zamieszanie, jakie się robi z interpretacją jest ciężkie do udźwignięcia. Myślę, że to właśnie mnie dotknęło.

A my po zapoznaniu się z naukami protestanckimi wiemy, że protestantyzm to błędna droga. Nie tylko dlatego, że zaprzeczył dotychczasowej nauce Kościoła. Nie tylko dlatego, że Luter eksperymentował z wyrzucaniem z Biblii różnych ksiąg natchnionych.
Także dlatego, że po pięciuset latach różnice doktrynalne w protestantyzmie są tak wielkie i dotyczą spraw podstawowych.


Przykro mi, ale zapoznałam się z historią Lutra i z tym niby "wyrzucaniem" ksiąg - nie masz racji, ale nie to jest moim problemem.

Awatar użytkownika
bert04
Posty: 101
Rejestracja: 28 maja 2017, 17:31
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak pogodzić wersety

Postautor: bert04 » 16 sierpnia 2017, 15:03

Helena pisze:
16 sierpnia 2017, 14:09
Znam, oczywiście, te słowa Pana Jezusa. Kłopot w tym, że porównując nauki z PŚw. i obserwując wierzących chrześcijan ma się to nijak do rzeczywistości.
No przecież Jezus i o tym mówił! "Nie każdy, kto mi mówi >>Panie, Panie<<", "Muszą przyjść zgorszenia", czy cały opis Sądu Ostatecznego z 25 rozdziału u Mateusza. Także listy św. Jakuba i św. Judy są doskonałymi komentarzami. I wskazują pośrednio, że już wtedy pojawiali się chrześcijanie, którzy Boga mieli tylko na ustach, a czynami świadczyli przeciw Bogu.
Hmm, jasne, że samo czytanie Biblii nie miało skutków takich, że odeszłam. Chyba pisałam jeszcze w dziale dla gości, że od dawna słuchałam wykładów, kazań, czytałam interpretujące Biblię książki itd.itd. Wszystko to przekonało mnie, że KrK daleko odszedł od przekazów zawartych w Słowie Bożym, które uważam za nadrzędne i niepodważalne. Kłopot taki, że są nauki kościelne, których ja po prostu nie umiem przyjąć za swoje i tym samym jakby z automatu jestem poza Kościołem. Przede wszystkim dosłownie przeraża mnie kult, jakim obdarowuje się ludzi, w tym także (niestety i bez urazy) Matkę Pana Jezusa - Maryję.
Więcej jest takich spraw, które wykluczają mnie z KrK.
A kto Ci każe otaczać kultem Maryję? Czy innych świętych? To są sprawy opcjonalne, wielu ludziom pomagają, no ale, może poza pewnymi regionami, nie ma przymusu. No chyba że ksiądz na spowiedzi za pokutę zada dziesiątkę różańca lub coś w tym stylu. Poza tym nie znam sytuacji, kiedy Twoja niechęć do pewnych form kultu stawiałaby Ciebie poza KRK.

Myślałem, że na pierwszy ogień pójdzie jakiś większy kaliber, jakieś dogmaty, lub chociaż encykliki. Ale widocznie dla Ciebie to jest z jakiegoś powodu problem nr. 1, jeżeli wymieniasz "przede wszystkim".
Rozumiem, poczekam, ale chciałabym poznać też inne miejsca, które sugerujesz. Czy możesz mi wiadomość prywatną przysłać lub na email (skoro już i tak się namiar ten niefortunnie pojawił)?
Nie mogłaś jeszcze bardziej otwartym tekstem? ^^' Konspiracja jak u nadszyszkownika Kilkujadka.
Kiedyś byłam na forum o biblii, ale raczej czytałam i doszłam do wniosku, że więcej tam ateistów, ŚJ i wszelkiej maści nie-wiadomo-kogo, że porzuciłam tamto forum i nie zaglądam, bo tylko zamęt i kłótnie.... A nie o to mi chodzi.
Bardzo się boję, że tak ze mną się stanie, jak piszesz - odejdę od wiary, a wtedy :buuu:
Jeżeli zdajesz sobie sprawę z tego niebezpieczeństwa, to już sporo.
Nie mogę się zgodzić z tym zdaniem. Biblia nie jest trudna, ale już zamieszanie, jakie się robi z interpretacją jest ciężkie do udźwignięcia. Myślę, że to właśnie mnie dotknęło.
Sw. Piotr apostoł uważał, że przynajmniej części Biblii są trudne. A szczególnie listy św. Pawła, które ludzie nieopatrznie mogą na własną zgubę wyłożyć. 1P3:15-16. I popatrz, 1500 lat później pewien augustyński mnich w swojej wieży tak długo kontemplował nad fragmentem listu św. Pawła Rz 1:17, aż... reszta jest historią.
Przykro mi, ale zapoznałam się z historią Lutra i z tym niby "wyrzucaniem" ksiąg - nie masz racji, ale nie to jest moim problemem.
Może istotnie nie jest to Twoim problemem, ale akurat tu kolega ma rację. Pierwsze wydanie Biblii Lutra nadal jest publicznie dostępne w sieci, każdy może sprawdzić sam, ile ksiąg i jakich zostało przesuniętych "na margines". I z jakim uzasadnieniem. I porównać z wydaniami późniejszymi oraz aktualnymi.

Ale to chyba temat na inny temat.

Awatar użytkownika
Katol
Posty: 652
Rejestracja: 25 lutego 2017, 12:54
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak pogodzić wersety

Postautor: Katol » 16 sierpnia 2017, 16:17

Helena napisała:
ojej, tyle pytań i zamętu, a to wszystko w tej samej Biblii ... Jak sobie poradzić? :ehh:

Czyli sama pisze, że zrozumienie Biblii jest trudne. Sama widzi zamęt, wiele różnych interpretacji...
Kiedy indziej pisze, że zrozumienie Biblii jest łatwe (albo nie jest trudne). Czyli przeczy sobie.
Jak tu dyskutować?

Dlaczego od wieków protestanci się spierają np. o utracalność zbawienia, predestynację, sobotę-niedzielę, o zrozumienie Wieczerzy, o charyzmatyków,...

Już samo to dowodzi, że zrozumienie Biblii jest trudne. Nawet specjaliści, bibliści, biskupi katoliccy, itp. nie są w stanie samodzielnie zinterpretować Biblii. Co dopiero pojedynczy wierzący, który zwykle nie jest specjalistą-biblistą.
Dziecko Maryi; Dwudziesty Piąty;


Wróć do „Biblia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość