Matka Boska mnie ściga

Rozmowy o wierze
Awatar użytkownika
n.ellie
Posty: 202
Rejestracja: 12 lutego 2017, 15:15
Płeć: Kobieta

Re: Matka Boska mnie ściga

Postautor: n.ellie » 27 marca 2017, 13:21

Florianie, ja się tego cały czas uczę, ale musisz zacząć iść drogą taką, jaką ci Bóg wskazuje. Przede wszystkim przestań rozmyślać i analizować rzeczywistość, to na dobre zbytnio nie wychodzi. :obrażony: Planuj swoje życie ze świadomością, że Bóg może nim inaczej pokierować. Przyjmuj je z wdzięcznością takie jakie jest i proś Boga o pomoc. Przede wszystkim skup się na Nim, to On jest najważniejszy. Nie ty, nie nikt inny ani nic innego.
Bóg często nie daje nam tego, czego pragniemy, ponieważ ma o wiele lepszy plan wobec nas. Te ciężkie dni to nauka dla ciebie, ale Bóg daje również wytchnienie i radość. Być może za dużo polegasz na sobie, a za mało na Nim. Przemyśl to. Też tak miałam (i pewnie nieraz się zapomnę), choć w innej dziedzinie życia.

Jeśli nie masz czasu, to chociaż przed snem czytaj parę wersetów Biblii, możesz ją słuchać na audiobookach w necie, jest pełno dostępnych kazań... i rozmawiaj z Nim.


Pan stworzy świat i nas dla swojej chwały. On nie jest winien nam niczego. Niczego.
Możesz być pewny jednego - jeśli uwierzyłeś w Jego obietnicę wiecznego życia, to dotrzyma słowa.
Obrazek

Awatar użytkownika
Dominik
Posty: 74
Rejestracja: 24 marca 2017, 19:52
Płeć: Mężczyzna

Re: Matka Boska mnie ściga

Postautor: Dominik » 27 marca 2017, 19:54

n.ellie mówi dobrze Frolianie.

Sam z doświadczenia wiem, że droga o własnych siłach jest porażką już na wstępie.
To tak jak by wystartować maluchem wraz ferrali, ono już przy mecie a ty się wciąż łudzisz, że jeszcze prześcigniesz je...
Ja mam problemy z pamięcią ogólnie i diabeł to mocno wykorzystuje, te dni są wtedy okropne. Lecz kiedy pamiętam o tym co Jezus dokonał i że ja już nic nie muszę bo On dokonuje przeze mnie swoich dzieł, to wszystko staje się proste, gdy o nic nie muszę się troszczyć, tylko ufać i dziękować i prosić o więcej :)
"Choćby mnie zabił Wszechmocny - ufam,
i dróg moich przed Nim chcę bronić." Hiob13:15

Awatar użytkownika
Samolub
Administrator
Posty: 1210
Rejestracja: 09 lutego 2017, 14:12
Lokalizacja: Kielce
Płeć: Mężczyzna
Nowonarodzony/a: Tak

Re: Matka Boska mnie ściga

Postautor: Samolub » 28 marca 2017, 16:41

Jeśli ściga Cię MB to być może jakiś utwór na pokrzepienie

https://www.youtube.com/watch?v=vd_-qkJdGfw
Jak znasz cyrylice możesz sobie nawet śpiewać
Samolub
Ewangelizator i Treser Kotów
Poszukujemy osób chcących wziąść udział w tworzeniu radia. Zainteresowani priv z tagiem [RADIO]

Obrazek Obrazek

Guns, Drums & Steel - King's Court
Guns, Drums & Steel - Main Theme
Guns, Drums & Steel - The Stage is Set

Awatar użytkownika
Florian
Posty: 75
Rejestracja: 22 marca 2017, 14:24
Płeć: Mężczyzna

Re: Matka Boska mnie ściga

Postautor: Florian » 30 marca 2017, 23:14

Dajmy sobie już spokój z tą matka boską, to był tylko żart, myślałem, że to znak, żebym wrócił do KK, bo sobie zdałem sprawę, że ten kosciol wielbi ją jak Boga.

Póki co muszę sobie jakoś radzić, ten nasz Bog zeslal mnie do piekla, ale to wszystko ma taki wydźwięk, że wierzę, że ma to jakiś cel.
Jedyne co mógłby chociaż zrobić to wyleczyć ten nałóg, żeby nie siedziało mi to ciągle we mnie. Chociaż tyle, reszta już niech się dzieje według jego woli.

Czasem myślę, czy te wydarzenia to nie kara, nie byłem do końca bezgrzeszny przez ten czas, przemawiała przeze mnie pycha, choć z używkami problem magicznie znikł, to jednak wróciło.

Awatar użytkownika
Katol
Posty: 652
Rejestracja: 25 lutego 2017, 12:54
Płeć: Mężczyzna

Re: Matka Boska mnie ściga

Postautor: Katol » 01 kwietnia 2017, 11:31

Pycha kroczy przed upadkiem.
Dziecko Maryi; Dwudziesty Piąty;

Awatar użytkownika
Loreena
Posty: 406
Rejestracja: 17 marca 2017, 22:52
Płeć: Kobieta

Re: Matka Boska mnie ściga

Postautor: Loreena » 02 kwietnia 2017, 15:09

http://www.sekretariatfatimski.pl/fatim ... timie-1917

"- „Nie, moja córko! Cierpisz bardzo? Nie trać odwagi. Nigdy cię nie opuszczę, moje Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która cię zaprowadzi do Boga".

Ew. Jana 14: 5 Odezwał się do Niego Tomasz: "Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?" 6 Odpowiedział mu Jezus: "Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie."

- „Czy ja także pójdę do nieba?"
- „Tak!"
- „A Hiacynta?"
- „Też!"
- „A Franciszek?"
- „Także, ale musi jeszcze odmówić wiele różańców".

Hebr 10: 30 Znamy przecież Tego, który powiedział: Do Mnie [należy] pomsta i Ja odpłacę. I znowu: Sam Pan będzie sądził lud swój. 31 Straszną jest rzeczą wpaść w ręce Boga żyjącego.

Hebr 10:
12 Ten przeciwnie, złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga,
17 A grzechów ich oraz ich nieprawości więcej już wspominać nie będę.
18 Gdzie zaś jest ich odpuszczenie, tam już więcej nie zachodzi potrzeba ofiary za grzechy.


" „Czego Pani sobie ode mnie życzy?"
- „Chcę ci powiedzieć, żeby zbudowano tu na moją cześć kaplicę. Jestem Matką Boską Różańcową. Trzeba w dalszym ciągu codziennie odmawiać różaniec. Wojna się skończy i żołnierze powrócą wkrótce do domu"."

W tej chwili, gdy wypowiadała te ostatnie słowa, otworzyła swoje dłonie i przekazała nam powtórnie odblask tego niezmiernego światła. W nim widzieliśmy się jak gdyby pogrążeni w Bogu. Hiacynta i Franciszek wydawali się stać w tej części światła, które wznosiło się do nieba, a ja w tej, które się rozprzestrzeniało na ziemię. Przed prawą dłonią Matki Boskiej znajdowało się Serce, otoczone cierniami, które wydawały się je przebijać. Zrozumieliśmy, że było to Niepokalane Serce Maryi, znieważane przez grzechy ludzkości, które pragnęło zadośćuczynienia.


Dz 4:12 " I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni". "

Pwr 32:16 Bogami obcymi do zazdrości Go pobudzają
i gniewają obrzydliwościami.
17 Złym duchom składają ofiary, nie Bogu,
bogom, których oni nie znają,
nowym, świeżo przybyłym -
nie służyli im wasi przodkowie.
18 Gardzisz Skałą, co ciebie zrodziła,
zapomniałeś o Bogu, który cię zrodził.

2 Koryntian 11.14-15, „I nic dziwnego; wszak i szatan przybiera postać anioła światłości. Nic więc nadzwyczajnego, jeśli i słudzy jego przybierają postać sług sprawiedliwości; lecz kres ich taki, jakie są ich uczynki.”


Niestety są zmawiane takie modlitwy do mb:
" (...) Błagam Cię, przyjmij mnie na zawsze za sługę i dziecko swoje.
Bądź mi pomocą we wszystkich moich potrzebach
duszy i ciała oraz w pracy kapłańskiej dla innych.
Oddaję się Tobie, Maryjo, całkowicie w niewolę,
a jako Twój niewolnik poświęcam Ci ciało i duszę moją,
dobra wewnętrzne i zewnętrzne,
nawet wartość dobrych uczynków moich,
zarówno przeszłych jak obecnych i przyszłych,
pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo
rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku,
co do mnie należy, według Twego upodobania,
ku większej chwale Boga, w czasie i w wieczności."
Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani! Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swe pisklęta zbiera pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto wasz dom zostanie wam pusty.

Awatar użytkownika
Florian
Posty: 75
Rejestracja: 22 marca 2017, 14:24
Płeć: Mężczyzna

Re: Matka Boska mnie ściga

Postautor: Florian » 02 kwietnia 2017, 21:45

Dzięki Loreena, że potrudziłaś się o cytaty, powinno to otworzyć innym głowę.
Dla mnie ta całe objawienia fatimskie to już kicz do potęgi, to już mega mega odpał, najgorsze, że to prawdopodobnie naprawdę sie wydarzyło, zresztą nie tylko tam, masowa schizofrenia raczej nie miałaby takiego samego przekazu.
Swoją drogą tak się kończy wywoływanie duchów https://www.youtube.com/watch?v=Ri1_GZMGp1s akcja rozkręca się od 2:50 :spokojny:
A wiecie, że muzułmanie wierzą, że to tak naprawde Fatima się tam objawiła (córka mahometa) i gdy nadejdzie dzień sądu ziści się III przepowiednia? :rozbawiony: Ciekawa sprawa, na początku swojej drogi badałem temat, gdy ksiądz przy spowiedzi zasugerował, że to moje nawrócenie z setną rocznicą może nie być przypadkiem. To wszystko jest dziwne, ale szczerze, to już przestało być moim problemem.
Dziwnie się tylko czuję lekceważąc całkowicie kościół katolicki i ich sakramenty, ale w sumie i tak dłuższy okres czasu to robiłem i wszystko jest po staremu, a Bóg ze mną był i jest nadal, lecz teraz świadomie.

Muszę teraz do kupy pozbierać się i czuję, że to ma jakiś pozytywny wydźwięk bo za tymi upadkami kryło się dużo dobrego, wiary nie tracę, ale przede mną trudny okres, marzę o tym, żeby niebawem wyjść na góre i się tym podzielić

Awatar użytkownika
Loreena
Posty: 406
Rejestracja: 17 marca 2017, 22:52
Płeć: Kobieta

Re: Matka Boska mnie ściga

Postautor: Loreena » 02 kwietnia 2017, 22:41

Wszystko przychodzi z czasem, wzrost i owoce :)
Nie aż tak dawno, na początku po nawróceniu byłam jak dziecko we mgle. Wszystko nowe.
Nagle zaczęłam rozumieć Pismo i całą jedność przekazu i cały czas płakałam i denerwowałam się jednocześnie gdy jakiś fragment był mi niezrozumiały jeszcze. (Oczywiście nie twierdzę, że teraz wszystko już wiem żeby ktoś sobie nie pomyślał. Chodzi mi raczej o ogólny przekaz biblijny o dobrej nowinie.)
A teraz czuję taki pokój, dużo większą mam wiarę niż wtedy (a wtedy mi się wydawało, że latam na wyżynach), codziennie widzę jak Pan używa ludzi z kościoła aby docierać do tych zagubionych i z problemami. Czasem kogoś podniesie na duchu świadectwo, czasem jakiś werset ze Słowa Bożego, czasem zaproszenie na kawę.

Wzrusza mnie, że ludzie się nawracają :)
Kibicuję Ci Florian, oby wszystko przez co przechodzisz służyło zbudowaniu na chwałę Bożą.
Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani! Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swe pisklęta zbiera pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto wasz dom zostanie wam pusty.

Awatar użytkownika
Florian
Posty: 75
Rejestracja: 22 marca 2017, 14:24
Płeć: Mężczyzna

Re: Matka Boska mnie ściga

Postautor: Florian » 10 kwietnia 2017, 20:44

Dobra powiem tak, ciężko mi siedzi ta wiara :/
W dzisiejszy dzień dopiero stwierdziłem, że czas wyjść z dołka bo już się przyzwyczaiłem do tej beznadziei, nie potrzebuję odreagowywać paleniem ani niczym innym, a tracić czas i bawić się dalej na obecny moment mi się nie widzi z wiadomego Względu, zresztą czy Bóg by pozwolił, żeby tak zło mnie ogarniało? Teraz? Kiedy wszystko na początku wydawało się mieć sens i byłem wolny?
Jedni mówią, że ostatnie złe wydarzenia to próba, inni, że Jego wola dla mojego dobra, jeszcze inni, że to diabeł. Nie wiem sam, ale prawda jest taka, na początku roku nawróciłem się do Niego, w mojej głowie wszystko zaczęło mieć sens, a 2-3 miesiące później zostałem całkowicie obdarty z tego, wręcz wyjątkowo dostałem po całości, łudząc się, że może w tym jest coś dobrego bo pewne rzeczy na to wskazują, ale dziś wiem, że prawda jest inna, jestem znów pogrążony w beznadziei i wszelaka wizja, droga żeby wygrać zostaję przekreślona na starcie (okrutnosć losu) i dodatkowo dobita przez ogólną ocenę mojego życia, bo to była tylko próba podniesienia się z dołów, które wykopały się już dawno...
- Mówiąc krótko, nie mam już nic z tego co mogłoby sprawić, żebym się wspinał tam gdzie serce bije mocniej, ale jako tako mógłbym iść przez to życie w miarę po ludzku, szukając nowych ścieżek, ale całkowicie odrzucając Boga i wracając do bardziej skupiającego się na logicznej rzeczywistości, nie musi się to wiązać od razu z dnem, po prostu wiara przestanie już być częścią mojego życia i jakoś będę szedł..
Piszę to bo do tego póki co doprowadziła moja wizja postrzegania Boga, nie chce truć sobie umysłu Kimś, kto go ogranicza do swoich praw i dodatkowo rani, a przy tym naucza i nakazuje wierzyć. Zresztą nawet nie wiadomo jak, kiedy nawet powszechny KK nie naucza zgodnie z jedyną prawdą i od siebie odsuwa.
Nie wiem, może to grzech do tego doprowadził, a może Bóg ma jakiś plan - tak naprawdę odpowiedź przestaję mieć znaczenie, skoro oddajemy Mu tą kontrolę w sposób niestety nieprawidłowy dla zdrowego rozsądku.

Powiedzmy, że okej, nawróciłem się i obecność Boga w życiu naznaczyła się przez pewien okres maksymalnie, jednocześnie po czasie znikając dosłownie jak by ta wiara jednak nie znaczyła nic więcej co życie jakie prowadzą ludzie nie mający go w swoim życiu, ale myślący.
Potraktuję to nawrócenie jako łaskę i teraz ja zrobię test. Nie wiem, pewnie tak nie można, ale szczerze mówię na to -trudno.
Spróbuje wytrwać jeszcze do wakacji, zrealizuje przez ten czas zadania do których wykonania poczuwam się zobowiązany dla swojego dobra, i spróbuje żyć bez grzechu ufając tylko Jemu, choć by to miało być sztuczne i tylko tymczasowe, zrobię to, bo tylko to mi pozostało, żeby się lepiej poczuć. Jak do danego momentu dalej będzie beznadziejnie (i myślę bardzo konkretnie) to odrzucam to i uznam, że tak było mi już pisane..

Wiem, że to głupie świadectwo, nigdy nie wiemy co przyniesie przyszłość i najbliższe 10-20 lat, ale mi to nic nie da, trzeba ustalić, albo Bóg z nami jest, albo Go nie ma i trzeba sobie radzić samemu nie popadając w iluzję, która dość ogranicza umysł. Zobaczymy co będzie w wakacje i jaka decyzja będzie mi pisana. Wracam wykorzystać czas, bo obiecałem już go nie marnować, a póki jeszcze wierzę, mam gdzie ładować żal, ale dłużej nie dam rady, być może to nie dla mnie, ale nawet jeśli to i tak fajnie było na ten czas w to wejść.

Pozdrawiam ^^'

Awatar użytkownika
Rut
Moderatorka
Posty: 627
Rejestracja: 04 marca 2017, 13:28
Płeć: Kobieta

Re: Matka Boska mnie ściga

Postautor: Rut » 10 kwietnia 2017, 21:07

Jezus mówił o różnych grupach ludzi słuchających Ewangelii,byli tacy,którzy słuchali Jezusa i radowali się,ale przychodził ucisk gorszyli się Marka 4.1-19 . Pokazane są 4 grupy ludzi ,każdy słucha tego samego słowa i każdy inaczej reaguje. Księga Objawienia mówi :a kto wytrwa do końca będzie zbawiony. Jest to często powtarzane. Uwierzyć nie jest trudno, ale wytrwać mimo doświadczeń i przeciwności to jest prawdziwa wiara. Ktoś policzył kiedyś i stwierdził,że określeń "nie bój się " jest ponad 360 ,czyli na każdy dzień. "Nie porzucajcie więc ufności waszej,która ma wielką zapłatę. Albowiem wytrwałości wam potrzeba,abyście ,gdy wypełnicie wolę Bożą dostąpili to co obiecał... a sprawiedliwy mój z wiary żyć będzie..."Hebrajczyków 10.32-39


Wróć do „Życie chrześcijańskie w Chrystusie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość