Matka Boska mnie ściga

Rozmowy o wierze
Awatar użytkownika
Florian
Posty: 75
Rejestracja: 22 marca 2017, 14:24
Płeć: Mężczyzna

Re: Matka Boska mnie ściga

Postautor: Florian » 13 kwietnia 2017, 22:11

Samolub pisze:
13 kwietnia 2017, 18:25
To może zwróc się do "Jasnogórskiej Pani" skoro już nie masz wyjścia ? :D żartuje
Myślałem o tym, ale raczej nie zdążę się załapać jak obraz będzie odsłonięty. A do zasłoniętego pokrywą się modlić to trochę przypał :zastraszony: Zawsze zostaje jeszcze wzywanie ducha maryjnego przy pomocy rużdzki z koralikami, przy krucjatach podobno pomagało, nei wiem... zastanowie się nad tym, ale najpierw przeżyje Zmartwychwstanie razem z Jezusem.

Pozdrawiam i tego Wam życzę przez najbliższy okres świąt.

Awatar użytkownika
Dominik
Posty: 74
Rejestracja: 24 marca 2017, 19:52
Płeć: Mężczyzna

Re: Matka Boska mnie ściga

Postautor: Dominik » 13 kwietnia 2017, 23:08

Florian wiesz, że przechodzę przez to samo co ty?
Przez ostatnie półtorej roku wciąż każdemu zadawałem pytanie i Bogu też:
Dlaczego nie mam tej samej łaski co wcześniej?
Dlaczego nie potrafię być jak wcześniej gorący?
Co mam zrobić?...

Ciągle wspominałem jaki to ja byłem silny, wytrwały, jak to 3 miesiące potrafiłem chodzić w ogromnej radości i nie upaść.
Ciągle wspominałem jaką to ja wiarę miałem...
I nagle wszystko legło w gruzach a ja nie mogę tego naprawić....
Pierw Bóg dał diametralne nawrócenie, które wszyscy widzieli a teraz wiąże koniec z końcem...
Gdy czytam to co piszesz to widzę siebie.

Tylko, że ja wiem dlaczego tak się stało Florian.
Ja znam odpowiedzi na połowę pytań które zadajesz sobie.
Większość z tych pytań zbiega się do jednej odpowiedzi: grzech.
Ja wiem czym zgrzeszyłem choć mógł bym się usprawiedliwić tym, że zostałem zwiedziony... jednak prawdę i tak mam przed oczami wciąż a Boga nie oszukam.

Trwałem w nałogach przed nawróceniem się, wyzbyłem się ich, a po upadku najsilniejszy z tych nałogów zaczął powracać... jednak nie to jest powodem niemożności powrócenia do startu z wiarą jak wcześniej, tylko inny grzech, który cie wyrzucił wogóle z tej drogi.

Nie wiem co zrobiłeś, lub co robisz wciąż.
Jednak wiedz, że odejście od Boga to głupia decyzja, której będziesz załować bardziej niż ja przeciwstawiając Mu się świadomie.
W dniu chrztu wyznałem, że będę szedł za Nim do końca. Umrę ale nie odejdę, choć stracę nawet powietrze...
Nie dlatego, że ja to uczynię z własnych wysiłków, ale dlatego, że On jest wierny i dokończy swojego dzieła w które ja uwierzyłem.

Jestem teraz na etapie gdzie zostało mi zabrane wielu braci i sióstr. Ostatnio 3 wazne osoby odeszły, urwały kontakt za nic tak naprawdę, za prawdę, za to, że mi wbiły nóz w plecy, ucieczka najlepsza...
W zasadzie nie mam nic i nikogo na kim mógł bym się oprzeć. Dlatego nie zostało mi nic jak tylko oprzeć się na Bogu. Bóg wypala człowieka by ten zwrócił uwagę swoją na Niego.

Musisz na nowo zrozumieć jak bardzo poważny jest grzech i zacznij nazywać grzechem wszystko co jest złe.

I jeśli mam być szczery, już dziś możesz sobie odpuścić Boga jeśli myślisz, że Bóg pójdzie na twoje myślenie, że Cie nagle postawi na górze przed wakacjami. To jest pycha i własne JA.
Chrześcijaństwo to nie jest droga obścielana rózami. To ciągła walka, pustynia.
Przeczytaj Księgę powtórzonego prawa 8 rodział cały.
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=219

I trwaj dalej, przyjmij to co masz i dziękuj za najmniej znaczące dary np jedzenie, dom, rodzina.
Nie chce za wiele pouczać Cie ponieważ sam nie jestem idealny, jednakże ja nie odpuszczę bo On dał słowo a kłamcą nie jest jak my.
"Choćby mnie zabił Wszechmocny - ufam,
i dróg moich przed Nim chcę bronić." Hiob13:15

Awatar użytkownika
Florian
Posty: 75
Rejestracja: 22 marca 2017, 14:24
Płeć: Mężczyzna

Re: Matka Boska mnie ściga

Postautor: Florian » 13 kwietnia 2017, 23:34

Dzięki za tą odpowiedź, jest prawdą, ale dlaczego On na to pozwolił, starałem się, chciałem dobrze :ulala:
Niemniej chciałem sprawdzić czy to prawda ograniczając grzech całkowicie, żeby dostać jakiś znak, że to jest właśnie to, ale wydaję mi się to idiotyczne, szczególnie jeśli miałoby mnie utwierdzić w przekonaniu, że pogłębi mój kryzys. Problem jest tej natury, że jak wspomniałem, mój umysł nie potrafi przecisnąć tej wiary, choć nadal trwam, zamierzam przeżyć te święta i jakoś iść do przodu. Kryzys jaki powstał zdecydowanie kazał mi się skupić na Nim, i co gorsza bardziej mi to wygląda na istne jaja niż lekcję pokory, nie chce wierzyć w kogoś kto ciągle będzie mnie traktował tak jak do tej pory, a pogłębianie wiary doprowadziło mnie do paradoksu który wogóle neguje całkowicie moją wolną wolę. :zażenowanie: Etap nawrócenia był tylko chwilowym choć intensywnym i długim uniesieniem, w sumie to bałem się wtedy, że przyjdzie mi się skonfrontować z tym co jest teraz, a nie pomyślałbym nigdy, że tak szybko.

Swoją drogą, dlaczego teraz też nie stoisz, nie rozumiem bo bardziej Twoja wiadomość by do mnie trafiła gdybyś pisał mi to z góry, a nie tkwiąc nadal w tym samym punkcie, Nadal nie pokonałeś grzechu? :/ :smutek:

Awatar użytkownika
Florian
Posty: 75
Rejestracja: 22 marca 2017, 14:24
Płeć: Mężczyzna

Re: Matka Boska mnie ściga

Postautor: Florian » 13 kwietnia 2017, 23:46

przeczytałem ten rozdział co podesłałeś, ogólnie wszystko pięknie i fajnie, ale czy my nigdy nie dostajemy na to gwarancji? Tylko słowo?

Awatar użytkownika
Dominik
Posty: 74
Rejestracja: 24 marca 2017, 19:52
Płeć: Mężczyzna

Re: Matka Boska mnie ściga

Postautor: Dominik » 14 kwietnia 2017, 00:01

Odpowiem krótko na pytanie bo idę spać i pisze z telefonu a jutro odpisze resztę.
Nie trwam dziś w nalogu, który Bóg zabrał mimo, że próbował powrócić i wygrywał coraz mocniej im mocniej walczyłem z nim o własnych siłach. W momencie jak przyjąłem łaskę Pana Jezusa na nowo, przez wiarę w to co On już dokonał na krzyżu to nałóg musiał odstąpić już na drugi dzień.
Mój grzech aktualny jaki popełniam to niewiara w sercu a to prowadzi do braku ufności wobec Boga i nieposłuszeństwa. Jednakże Bóg mnie z tego wyciąga bo zacząłem ostatnio nazywać mój grzech grzechem i zacząłem uznawać przed Bogiem moją słabość i to, że moja stara natura jest silniejsza ode mnie i dlatego potrzebuje uwierzyć w ofiarę na nowo.
Miewam dni niewiary. Bóg nie używa mnie już tak widocznie dla moich oczu jak wcześniej, lecz używa mnie skuteczniej ponieważ mam ogrom pokory w porównaniu do wcześniej. Bóg ddziała we wszystkim ku dobremu z tymi którzy Go miłują. Zatem nie zabrał ci nic ze złości ale jeśli już to z miłości dla twego dobra.
Ja w to wierzę mocno.
"Choćby mnie zabił Wszechmocny - ufam,
i dróg moich przed Nim chcę bronić." Hiob13:15

Awatar użytkownika
Samolub
Administrator
Posty: 1210
Rejestracja: 09 lutego 2017, 14:12
Lokalizacja: Kielce
Płeć: Mężczyzna
Nowonarodzony/a: Tak

Re: Matka Boska mnie ściga

Postautor: Samolub » 14 kwietnia 2017, 00:11

Tak Bracia kochani, grzech wszelaki niszczy Nas i Naszego Ducha osłabia, wiem to z doświadczenia, człowiek który uchronił się grzechu znosi złe warunki które mozemy nazwać za skrajne jak przygodę, próbę bądź w spokoju.

Tego spokoju Wam życzę, wiem że jest to osiągalne i wówczas człowiek ma ogromną siłę we wszelkich formach. Potrafi wszystko zneutralizować, zawsze widzi wyjścia z sytuacji, nigdy nie upada, tam gdzie widzi słabość inny on widzi siłę.

Grzech oddziela Nas od Boga i osłabia Ducha. Tak naprawdę oddzielając się od grzechu jesteśmy nie pokonani! A jeszcze kiedy udzielony jest nam Duch Święty to płyniemy z prądem jak gdybyśmy czuli, że płyniemy dokładnie w odwrotną stronę.

Ale musimy wyposażyć się we wszelkie atrybuty jak "zbroja" czy "miecz" Boży. Jeśli oddzielimy się na dłużej od grzechu to wszystko jest mozliwe :!:
Samolub
Ewangelizator i Treser Kotów
Poszukujemy osób chcących wziąść udział w tworzeniu radia. Zainteresowani priv z tagiem [RADIO]

Obrazek Obrazek

Guns, Drums & Steel - King's Court
Guns, Drums & Steel - Main Theme
Guns, Drums & Steel - The Stage is Set

Awatar użytkownika
Florian
Posty: 75
Rejestracja: 22 marca 2017, 14:24
Płeć: Mężczyzna

Re: Matka Boska mnie ściga

Postautor: Florian » 14 kwietnia 2017, 00:19

Gdybym miał tą pewność, nigdy nie uklękł bym przed złem, wyrzuty sumienia głównie doprowadzają do porzucenia wiary, stąd z obawy o przyszłość i wydarzenia które mogą nastąpić pojawił się ten kryzys, nie chcę do tego dopuścić.
Dominik pisze:
14 kwietnia 2017, 00:01
Mój grzech aktualny jaki popełniam to niewiara w sercu a to prowadzi do braku ufności wobec Boga i nieposłuszeństwa.
To nie jest Twoją winą. Bo? Po co On miałby się przed nami ukrywać, żeby nas testować komu dać życie wieczne a kogo wysłać na wieczne męki bo teraz to za mało? :niemowa: U mnie podobna kwestia jest bardziej konsekwencją niż czynem :/

Awatar użytkownika
Florian
Posty: 75
Rejestracja: 22 marca 2017, 14:24
Płeć: Mężczyzna

Re: Matka Boska mnie ściga

Postautor: Florian » 15 kwietnia 2017, 08:53

Ok, sprawy się mają się następująco, Wielki Tydzien próbowałem przeżyć w pełni, wczoraj wybrałem się do kościoła w ciszy pomodlić i trochę dostałem wewnętrznego natchnienia. Jutro świętujemy zmartwychwstanie, a ja cały czas leże uwikłany w nałogu i nie mam siły do walki, czuję również wezwanie, żeby w ten dzień koniecznie udać się na nabożeństwo do moich kochanych zielonoświątkowców ^^'
Zobaczymy co to da, za wszelką cenę próbuje zrozumieć, dlaczego nie dostaję żadnej pomocy, dlaczego tego nałogu ot tak nie da się wyłączyć, przecież ja nie mam kontroli :strach: Sprawdzimy jakie cuda da szczera modlitwa z prośbą o uzdrowienie.

Wcześniej może pisałem trochę chaotycznie, ale określę parę ważnych kwestii.

Pan spieprzył mi moje głębokie z serca marzenia, jeśli się nie spełnią chociaż w przyzwoitej normie, to ja nie będę sobą, nie będę wstanie żyć w Chrystusie, tego się obawiam, bo to osłabi moją wiarę, można powiedzieć, że już dawno wykopałem sobie doły, teraz była szansa się podnieść, ale od początku wielkiego postu przeżywam kryzys, a to miała być szansa, zanim wszystko się totalnie spieprzyło.

Nie mając tej łaski, tudzież nie będąc sobą, popadnę w hedonizm, taki już jestem, a to na tyle nie chrześcijańskie, że ciężko mi będzie ciągle żyć z poczuciem winy i to wszystko się spieprzy.

Moje obawy wynikają, że naprawdę chciałem, wierzyłem, że będe miał wieczny pokój, a teraz liczę tylko na cud, że uda się powstać.
Czy my nie dostajemy od tej wiary nic, oprócz życia wiecznego?? :beksa:

Awatar użytkownika
Rut
Moderatorka
Posty: 627
Rejestracja: 04 marca 2017, 13:28
Płeć: Kobieta

Re: Matka Boska mnie ściga

Postautor: Rut » 15 kwietnia 2017, 09:34

Gdy człowiek się nawraca to niektóre rzeczy Bóg zabiera od razy,ale nie wszystko ,niektóre sprawy,problemy zostawia abyśmy nauczyli się walczyć. Potrzebne to jest do samokontroli,uczenia się cierpliwości- inaczej się nie nauczysz. Prawdziwi chrześcijanie są prześladowani,zabijani ,torturowani. My tutaj mamy sielskie życie,dlatego musimy przechodzić przez inne doświadczenia próbujące naszą wiarę,ogień który nas oczyszcza. Ogień pali,to nie jest przyjemne a bolesne. Jest napisane,że wiara musi być wypróbowana i o tym,że Bóg nas oczyszcza jak złoto - złoto aby oczyścić się przetapia w wysokiej temperaturze. Czy byłoby to sprawiedliwe gdyby ci chrześcijanie w Chinach, krajach arabskich ... przechodzili takie doświadczenia a my nic?
Jezus obiecał,że będzie z nami aż do skończenia świata- On jest z tobą ale tego możesz nie odczuwać. Musisz wytrwać w wierze- wszystko ma swój czas -Bóg mówi. W odpowiednim czasie pomoże ci- tylko czy poczekasz.

Awatar użytkownika
Dominik
Posty: 74
Rejestracja: 24 marca 2017, 19:52
Płeć: Mężczyzna

Re: Matka Boska mnie ściga

Postautor: Dominik » 15 kwietnia 2017, 10:11

Nie walcz nawet z tym nałogiem jeśli robisz to o własnych siłach bo i tak przegrasz a tylko czynisz sobie szkodę na duszy.
Zalecam Ci bardzo mocno abyś przeczytał tą książkę: http://oblubienica.eu/czytelnia/ksiazki ... go-wzrostu
Ja akurat czytałem inną ale ta jest bardzo dobra. Jeśli przyjmiesz z wiarą to co tam jest napisane, to nałóg powinnien stać się wspomnieniem.
Tak też było u mnie.

Znowu pokazujesz mi, że twój przypadek jest podobny do mojego.
Nie wiem jakie Bóg Ci marzenia zepsuł, lecz wiem, że sam miałem wspaniałe marzenie, które wydawało by się, że już się ziści.
Całe życie byłem najgorszym słabym ogniwem nie akceptowanym przez rówieśników. Dziewczyny mnie nie lubiały i nie miałem przez to szans na miłość.
Całe życie. Ale ja miałem nadzieję, że poznam mądrą, i pokorną kobietę, która zaakceptuje moje serce.
Gdy się nawróciłem tak się stało. Pokochałem taką chrześcijankę a ona dała mi poczucie akceptacji takie, że nie uwierzył bym, że jest lepsza na tej ziemi bo nigdy takiej nie poznałem.
Pewnego dnia wbiła mi nóż w serce zostawiając mnie. Za co? nie miała poprostu przekonania do mnie.
Wiesz co ja przechodziłem ostatnie czasy przez to?
Zadawałem Bogu wiele razy pytania dlaczego mi to zrobił.

W tym wszystkim udzielił mi odpowiedzi: Czy ufasz mi? Czy ufasz sobie?
Florian, Bóg działa we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Go miłują.
Bóg nie zniszczył twoich marzeń jakie kolwiek by one nie były, On dopiero je wypełni a to co się teraz dzieje w Twoim życiu to dla Twojego bezpieczeństwa, dobra i zachowania abyś sam sobie nie zniszczył życia.

To tak jak z dziećmi: dziecko chce abyś kupił mu taki samochodzik, ale ty wiesz, że za 10 dni kupisz mu o wiele lepszy.
Rodzić mówi do dziecka bądź cierpliwy, ufaj mi, narazie musisz czekać i utracić nadzieje na ten samochodzik. (Bo mam dla ciebie synku coś czego twoje oczy nie widziały wcześniej).

Florian, Bóg daje wiele błogosławieństw przez wiarę w Niego.
Pytanie brzmi czy wierzymy, a jeśli wierzymy to znaczy, że ufamy, jesteśmy poddani Jego woli, w cierpliwości i pokorze przyjmujemy wszystko co nas spotyka.

To nie jest nasz dom, ta ziemia. Dopiero zmierzamy do domu jak Izraelici. Oni 40 lat szli przez pustynie. A my idziemy przez komfort tak naprawdę.
"Choćby mnie zabił Wszechmocny - ufam,
i dróg moich przed Nim chcę bronić." Hiob13:15


Wróć do „Życie chrześcijańskie w Chrystusie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Yahoo [Bot] i 2 gości